Klimaty cz.6 STING – A THOUSAND YEARS

Białe kruki ulatują do nieba. Nie słychać szumu skrzydeł, białe pióra nie spadają na ziemię. Jak gdyby nic się nie stało. Tylko ktoś stoi na krawędzi i patrząc w nic dostrzega wszystko.

Jeśli uśpiłem choć jednego demona, jeśli obudziłem choć jednego anioła, jeśli poprawiłem los choć jednej osoby, to może jednak warto było.

Życzenia urodzinowe

Całkiem niedawno ktoś kilka lat młodszy ode mnie stwierdził, że jesteśmy starzy. Argumentem był obraz w lustrze. Przy okazji czterdziestych urodzin mojego przyjaciela powróciło zastanowienie nad wiekiem, starością i… uświadomiłem sobie, że od dawna nie byłem w tak dobrej kondycji fizycznej i intelektualnej (ostatnie stwierdzenie potwierdzają studia, na których moimi towarzyszami byli nastolatkowie). Pomijając okres dzieciństwa jako czas kształtowania osobowości mogę też stwierdzić, że jeśli długość mojego życia zbliżona będzie do statystycznej, to mam przed sobą więcej świadomej egzystencji, niż przeżyłem do tej pory. Miłe prawda? Miłe i mobilizujące. A lustro? Cóż, moja twarz zmieniła się, wydoroślała… cholera, ale ze mnie przystojniak. 😉 Ci, którzy widzą w zwierciadle starych ludzi – niezależnie od metryki – przedwcześnie rezygnują z życia, jakby nic nie miało się już zdarzyć, zmienić, ruszyć na przód – frustracja i poczucie poświęcenia narastają. A przecież mamy tyle lat, na ile się czujemy.

Całe szczęście nie dotyczy to dzisiejszego solenizanta. Grzegorzu, Ty szczeniaku! 🙂

Klimaty cz.5 U2 – SILVER AND GOLD

O czym właściwie opowiada ten utwór? To jeden z najtrudniejszych tekstów tej formacji. Dla mnie jest to pieśń o wolności. Jak ujął to Bono – o wolności wewnętrznej. Ale jak ją osiągnąć? To proste – zniewala strach. Kochający życie nigdy nie będzie w pełni wolny, gdyż ten komu zależy na istnieniu boi się śmierci. Kto nie dba o swoje życie nie czuje strachu. Nagle to co dla innych jest problemem uwierającym jak cierń okazuje się nieistotne, małostkowe. Nagle codzienność nie doskwiera, bo tak mało znaczy. To chyba jedyna droga do wyzwolenia, a za nią podąża siła, czy wręcz potęga. Niewielu jest ona dana. Dawnym wojownikom w bitewnym szale, gdy walczyło się twarzą w twarz, na śmierć. Kilku motocyklistom, akrobatom lotniczym, skałkarzom, tym którzy za dużo stracili bądź zyskali za dużo… tym, którzy kuszą los. I lśnią jak srebro i złoto, póki są. Zatem „OK Edge, play the blues.”

Chełmno

Otoczony murem, przyprószony kurzem diament wciąż potrafi błyszczeć radując serca. To tu Romeo i Julia wtuleni w zaułek podwórka uciekają przed światem. To tu Lancelot poznał Ginewrę. W takich miejscach rodzą się marzenia tych wielkich i maluczkich. Jeśli miałbym swoje miejsce na ziemi, to właśnie byłoby nim Chełmno.

Dziś na miejskim rynku odbyła się inscenizacja bitwy pod Chocimiem

jed1.jpg jed2.jpg chelm2.jpg
chelm1.jpg chelm4.jpg chelm11.jpg
chelm3.jpg chelm5.jpg chelm6.jpg
chelm7.jpg chelm8.jpg chelm9.jpg
chelm10.jpg chelm12.jpg chelm14.jpg
chelm13.jpg chelm15.jpg chelm.jpg
chelm20.jpg jed3.jpg jed4.jpg

Niezwykłe to miejsce, gdzie po jednym rynku jeżdżą rycerze i tańczą Indianie:

india1.jpg india2.jpg

Urodzeni kierowcy

Budowałem instalację w jednym z mieszkań w domku dwurodzinnym, gdy odwiedzili mnie dwaj koledzy. Naszą rozmowę przerwała mieszkanka drugiego z mieszkań – szykowna bizneswoman – prosząc mnie o przestawienie auta, który zastawiał jej wjazd na podwórko. Byłem zajęty, więc dałem kluczyki kolegom prosząc ich o przysługę. Czas mijał, a oni wciąż nie wracali. Zaniepokojony wyjrzałem przez okno i oczom moim ukazał się niezwykle pocieszny widok: dwóch dorosłych facetów ? jeden z nich niezwykle skupiony siedział za kurczowo trzymaną kierownicą z wyłączonym silnikiem, a drugi bezskutecznie starał się pchnąć samochód. Za nimi w mercedesie wiła się ze śmiechu rozbawiona kobieta. Wtedy skojarzyłem, że żaden z nich nie potrafi prowadzić auta. 🙂

Klimaty cz.4 TOOL – SCHISM

Problemy z komunikacją są prawdziwym nieszczęściem ludzkości. Jesteśmy w stanie odczytać tylko tyle prawdziwej informacji ile zechce przekazać nadawca. A i to przechodzi przez pryzmat naszych wyobrażeń, doświadczeń. Im bardziej wiadomość zakamuflowana, tym większe prawdopodobieństwo pomyłki. Właśnie, skąd bierze się ta woalka zarzucana na przekaz? Problemy z wyartykułowaniem swoich myśli zależą nie tylko od zdolności językowych, ale także otwartości i inteligencji emocjonalnej rozmówców. Jednym słowem ludzie którzy mają problemy z sobą mają też problemy z przekazywaniem informacji. Przy czym dotyczy to nie tyle formy, co treści (formę traktuję w tym wywodzie jako sprawę drugorzędną). Zatem pan Henio spod budki z piwem może skuteczniej objawiać światu swoją wolę aniżeli wykładowca uniwersytecki.

Z moich doświadczeń wynika, iż wielu ludzi nie zauważa istotnej różnicy pomiędzy prostolinijnością i prostactwem. W obawie przed prostactwem zatracają szczerość. Dla mnie prostoduszność to między innymi unikanie informacji zawartych między wierszami. Taka forma sprawdza się w poezji, zaś życie potrafi bardzo skomplikować. A to nieubłaganie prowadzi do schizmy; upadku nawet najpotężniejszej świątyni związków międzyludzkich. Cóż, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. 🙂

Życzę miłego dnia!

Efekt broni

lukowo.jpg

W 1967 roku niejaki Leonard Berkowitz przeprowadził eksperyment, z którego wynika, iż poziom agresji badanych wzrasta jeśli w pomieszczeniu znajdują się przedmioty kojarzone z agresją, na przykład pistolet. Skoro bodźce związane z przemocą wywołują ją, to chroń Panie kraj pełen ludzi o ułańskiej fantazji, w którym genialni posłowie mają zamysł udostępnienia broni palnej na wzór USA.

Jak się ma moja niechęć do pistoletów, karabinów i innych działek do strzelania z łuku? Hmmm… Oczywiście zajęcie to traktuję czysto sportowo. Poza tym łuk kojarzy mi się z pewnego rodzaju szlachetnością i finezją. Być może poczucie wyższości łucznictwa jest zwykłą ułudą, ale cóż warte byłoby życie bez mrzonek? 🙂 Czyż szlachetne wino nie różni się od pospolitej okowity?

luk1.jpg

Klimaty cz.3 ULLYSES – DEAD CAN DANCE

Wiosna upaja zapachem kwitnących krzewów. Czerwień zachodzącego słońca odbija się w spokojnej tafli jeziora, z rzadka urozmaicanej rosnącymi kręgami. Leżąc na pomoście patrzę na wschodzący księżyc. Zmęczony biegiem wzrok płata figla i luna zdaje sie tańczyć po niebie w rytm muzyki dobywającej się ze słuchawek. Wydaje się tak bliska, że niemal mogę dotknąć jej wyciągając rękę nad głowę, a w rzeczywistości jest odległa i nieosiągalna niczym Penelopa dla Odyseusza w czasie tułaczki. Czy ona też mnie widzi?

Klimaty cz.1 THE WALL – PINK FLOYD

Współczesny człowiek ma tendencję do trzymania innych na dystans, budowania wokół siebie muru. W każdym przypadku mur buduje się ze strachu, a ten jest złym doradcą. Ze strachu przed zranieniem, samotnością (o absurdzie!), ośmieszeniem. W efekcie współczesny człowiek budzi się pewnego ranka zraniony, samotny, śmieszny… i nieszczęśliwy. Oczywistym paradoksem jest to, że pozorne lekarstwo jest w istocie chorobą.