Modlitwa

Słoneczny letni dzień spędzany na wycieczce do mojego sanktuarium natury. Igraszki nad brzegiem, wzywanie niewidzialnego przyjaciela Zenka… wesołość wszelaka. Wtem ruch przerywa zryw wichury. Ukryliśmy się pod dachem jednego z budynków. Wyjrzałem zza krawędzi chroniącej nas przed nawałnicą. Po błękitnym niebie sunęła rozszalała, kłębiąca się i pobłyskująca potęga. Sine odbicie w tafli jeziora, zza którego przybywała, dodawało obrazowi surrealistycznej grozy.
O Perunie ściągnij na nas straszliwe gromy, by zagłuszyć słowa. Oświeć noc błyskawicami, byśmy ujrzeli własne odbicia w zwierciadle. Ześlij na nas ulewę, by oczyściła nasze dusze. I nie dawaj nam wytchnienia, byśmy nie spoczęli.

Muzyka

Przysłuchując się rozmowie na temat muzyki uświadomiłem sobie, jak wiele jej w moim życiu i jak szerokie melopasmo znoszą moje biedne uszy. W samej klasyce poruszam się w klimatach od wzniosłego Requiem Mozarta, poprzez Mikołaja Rimskiego-Korsakowa do lekkiego Gershwina. Nie obce jest mi ciężkie brzmienie Manowar, wczesnej Metallicy, czy Iron Maiden. Zdecydowanym liderem na mojej top liście od lat jest  U2, ale były okresy, gdy nie rozstawałem sie ze Ścianą Floydów, pijanym Fishem, czy miłośniczką kynologii Kate Bush (płyta Hounds of Love). Do śpiewających kobiet mam zresztą wyjątkową słabość, pewnie dlatego twardy dysk zapakowany jest utworami Bjork i Amy Winehouse. Zadziwia mnie to, że i we współczesnej murzyńsko-laleczkowatej fonografii znajduję coś dla siebie. Ostatnio unoszę się na fali muzyki Juno Reactor i psychodelii grupy Tool. Bogu niech będą dzięki za MP3-ki, albowiem każda chwila ze słuchawkami na uszach do nirwany prowadzi (i głuchoty 🙂 ).

Pozdrawiam w rytm Nine Million Bicycles ciepłogłosej Katie Melua 🙂

TVP

Gdy usłyszałem o pomyśle zniesienia części abonamentu telewizyjnego stwierdziłem, że Tusk złapał jakąś egzotyczną chorobę wpływającą na sprawność intelektualną (mieliśmy już przecież taki przypadek w niedawnej historii). Tylko samobójca polityczny tak naraża się mediom. Później przyszło olśnienie.  Tym ruchem PO osłabi telewizję w dużej mierze opanowaną przez poprzednią ekipę rządzącą. Naturalnie zyska też poparcie (czy raczej zwiększy poparcie) telewizji prywatnych i sporej grupy wyborców – zwolnionych z tego dodatkowego podatku.
Czyżbyśmy mieli do czynienia z powiewem normalności, gdy partia liberalna działa liberalnie  miast asekuracyjnie? Podoba mi się to, zwłaszcza gdy pomyślę o wysokich odprawach w TV, pseudointelektualnym bełkocie telewizyjnej kli… ups, elity kulturalnej i całej pasożytniczej menażerii kocic i lisów.

Wspólna dziewczyna

Z Romkiem łączy mnie, oprócz wieloletniej przyjaźni, podobne poczucie humoru. Uwidoczniło się to pewnego letniego dnia, gdy podeszliśmy do grupy znajomych siedzących na ławce w parku. Przywitawszy się kontynuowaliśmy rozmowę na jedynie słuszny temat – kobiety! Jedna z przysłuchujących się koleżanek opacznie zrozumiała nasze słowa i spytała, czy mówimy o tej samej dziewczynie. W oczach Romka ujrzałem ten sam szelmowski plan, który zaświtał w mojej głowie. Odrzekliśmy, że i owszem, mamy wspólną dziewczynę, przy czym jeden z nas spotyka się z nią w dni parzyste, a drugi w pozostałe. Zalała nas lawina pytan, na które skwapliwie odpowiedzieliśmy – owszem, kocha nas obu; nie, nie brzydzimy się siebie, bo dbamy o higienę; tak, jest zadowolona, bo ma dwa razy więcej kwiatów i sexu. 🙂

Trochę polityki. :)

Zapewne wielu z Was pamięta paranoiczny strach, jaki ogarniał dzieci w czasach późnego Gierka na widok czarnej Wołgi. Być może to sama władza socjalistyczna, w trosce o morale milusińskich, rozpowszechniała plotki o porywaczach. Wieczorową porą dzieci winne przecież przebywać w domu, miast szlajać się ulicami widząc grzechy nocnego miasta.
Czasy sie zmieniają, marki samochodów także, ale fobie wciąż te same. Przeczytałem dziś o bohaterskim czynie byłego ministra sprawiedliwości, który próbował ścigać prześladujące go czarne BMW. Któż mógłby dokuczać Panu Ziobrze? Hmmm… jeśli czarne BMW to albo miłośnicy strojów sportowych albo służby specjalne. 🙂 Podobnie jak Dzielny Zbyszko watpię w zainteresowanie Braci Bezkarkich polityką. Zatem muszą to być agenci na państwowych posadach. Tylko po co te nerwy panie ministrze? Zapewne – jak za dawnych czasów – chodzi o Pana morale, byś się Pan niepotrzebnie po ulicach nie szlajał i nie zobaczył prawdziwego świata wokół siebie – bez agentów, układów, knowań, za to z trudami życia codziennego zwykłych Kowalskich. Mógłby taki widok zachwiać Pańskim poczuciem własnej ważności, jeśli to w ogóle możliwe. 🙂
Jeśli opozycja nie zmieni stylu działania, to niedługo dowiemy się z prasy, że Mr. Kieł na rozklekotanym Antku zrzuca stonkę do ogródka Gosiewskiego, a Żelazna Dama Wawki złośliwie buduje stację metra pod domem Kaczyńskich. 🙂 A myślałem, że zabawa skończyła się wraz z wyborami. 🙂

"…zmiany, zmiany, zmiany…"

Człowiek nie jest tworem constans. Jak powiedział ktoś mądry – człowiek staje się, a nie jest. Zatem czy jesteśmy kimś innym niż przed laty? Moim zdaniem nic bardziej mylnego. Zapewne zmiany nie ominą nikogo, pozostajemy jednak tą samą (nie taką samą) osobą z dwu powodów – jesteśmy kontynuacją tamtego siebie (wspólna ścieżka rozwoju) i budowa naszego mózgu nie zmieniła się w istotny sposób (mamy te same predyspozycje i skłonności niezależnie od zasobów pamięci). Oczywiście trwałość pamięci dodatkowo wpływa na wzmocnienie poczucia własnej tożsamości, czy raczej ubogaca ową tożsamość. Prawda, że odważna teoria? Jestem odważny. 🙂
Kilka razy spotkałem sie z opinią, iż mój blog jest mało osobisty. Jest to zawężenie rozumienia funkcji takich miejsc jak to do internetowego pamiętnika, ale vox populi, vox dei: Nowomodna menadżerka kładzie nacisk na odcinaniu się od historii i ukierunkowaniu się praktycznie tylko na przyszłość. Ja jednak pieczołowicie dbam zachowanie ciągłości. Skłonność ta wywodzi się z bogactwa doznań przeżytych, dobrej pamięci, próby wyciągania wniosków z przeszłości oraz najważniejszego – uważam swoją osobowość za stworzoną w dużym stopniu świadomie (w przeciwieństwie do osobowości nabytej machinalnie pod wpływem otoczenia/socjalizacji). Taki typ egzystencji odpowiada mi, lecz pociąga za sobą wysokie koszta (o których nie napiszę, gdyż jest to kwestia zbyt osobista).
Wiadomo, że osobowość tworzy się poprzez trzy ścieżki – uwarunkowania genetyczne, socjalizację, świadome kreowanie swojej osoby (kolejność przypadkowa). Dla mnie istotne jest też tempo zmian osobowości. Zauważam dwa ich rodzaje – o umiarkowanym natężeniu i rozciągnięte w czasie oraz burzliwe i zazwyczaj nagłe. Z biegiem lat zmieniamy się, to oczywisty, naturalny proces dostosowawczy i biologiczny. Bywa jednak, że spotyka nas coś, po czym budzimy się inni. Żołnierze płynący w barkach desantowych na plaże Normandii dzień później byli innymi ludźmi. Takim determinantem zmian może być też strata bliskiej osoby, wypadek, wygrana na loterii… Czym prócz tempa różnią się te procesy? Niestety w wielu przypadkach owe burzliwe zmiany pozostawiają po sobie blizny.

„…zmiany, zmiany, zmiany…”

Człowiek nie jest tworem constans. Jak powiedział ktoś mądry – człowiek staje się, a nie jest. Zatem czy jesteśmy kimś innym niż przed laty? Moim zdaniem nic bardziej mylnego. Zapewne zmiany nie ominą nikogo, pozostajemy jednak tą samą (nie taką samą) osobą z dwu powodów – jesteśmy kontynuacją tamtego siebie (wspólna ścieżka rozwoju) i budowa naszego mózgu nie zmieniła się w istotny sposób (mamy te same predyspozycje i skłonności niezależnie od zasobów pamięci). Oczywiście trwałość pamięci dodatkowo wpływa na wzmocnienie poczucia własnej tożsamości, czy raczej ubogaca ową tożsamość. Prawda, że odważna teoria? Jestem odważny. 🙂
Kilka razy spotkałem sie z opinią, iż mój blog jest mało osobisty. Jest to zawężenie rozumienia funkcji takich miejsc jak to do internetowego pamiętnika, ale vox populi, vox dei: Nowomodna menadżerka kładzie nacisk na odcinaniu się od historii i ukierunkowaniu się praktycznie tylko na przyszłość. Ja jednak pieczołowicie dbam zachowanie ciągłości. Skłonność ta wywodzi się z bogactwa doznań przeżytych, dobrej pamięci, próby wyciągania wniosków z przeszłości oraz najważniejszego – uważam swoją osobowość za stworzoną w dużym stopniu świadomie (w przeciwieństwie do osobowości nabytej machinalnie pod wpływem otoczenia/socjalizacji). Taki typ egzystencji odpowiada mi, lecz pociąga za sobą wysokie koszta (o których nie napiszę, gdyż jest to kwestia zbyt osobista).
Wiadomo, że osobowość tworzy się poprzez trzy ścieżki – uwarunkowania genetyczne, socjalizację, świadome kreowanie swojej osoby (kolejność przypadkowa). Dla mnie istotne jest też tempo zmian osobowości. Zauważam dwa ich rodzaje – o umiarkowanym natężeniu i rozciągnięte w czasie oraz burzliwe i zazwyczaj nagłe. Z biegiem lat zmieniamy się, to oczywisty, naturalny proces dostosowawczy i biologiczny. Bywa jednak, że spotyka nas coś, po czym budzimy się inni. Żołnierze płynący w barkach desantowych na plaże Normandii dzień później byli innymi ludźmi. Takim determinantem zmian może być też strata bliskiej osoby, wypadek, wygrana na loterii… Czym prócz tempa różnią się te procesy? Niestety w wielu przypadkach owe burzliwe zmiany pozostawiają po sobie blizny.

Świt

Niebo bywa teatrem dwojga aktorów. Świt zaprasza słońce pomarańczową łuną na wschodzie, podczas gdy księżyc otula się jedwabnym szalem na zachodzie. Obserwuję go stojąc na skraju płaskowyżu pokrytym zielonym dywanem nakrapianym żółcią polnych kwiatów. W dawnych wiekach była tu gwarna osada. Chwilami wydaje mi się, że w melodii rannych ptaków słyszę zgiełk budzącego się grodu, śmiech dzieci, rżenie koni, śpiew jasnowłosych przybyszy z północy. Lecz to tylko szum wiatru wiejącego z rozpościerającej się przede mną doliny. Na jej dnie, pośród kolorowej szachownicy pól i sadów wije się niczym wąż wielka sina rzeka. Unosząca się poranna mgła spowija domostwa porozrzucane niczym klocki wzdłuż drogi. Delikatny powiew dotyka mojej twarzy jak czuła kochanka. Świt – za sprawą czarów zapewne – zamienia to miejsce w pustelnię zadumy.

Klimaty cz.9 MARILLION – LAVENDER

Znam ludzi o tak niezwykle trzeźwym myśleniu, że do miłości próbują zastosować rozsądek. Twierdzą, że owa MAGIA to tylko zaburzenia fizjologii. Może to prawda, że motyle w żołądku to tylko skurcze mięśni gładkich, może mrowienie kręgosłupa to faktycznie reakcja układu nerwowego, a szum w głowie to tylko chemia. I co z tego? Dla zakochanego to po prostu miłość. Prawdziwe czary.

Co do moich zdroworozsądkowych znajomych… mam wrażenie, że powoduje nimi po prostu strach.

Tabu

Z powodu dzisiejszego wpisu stracę prawdopodobnie kilku wiernych dotąd czytelników, ale nie o statystyki przecież mi chodzi.
Materiał do przemyślenia:
Skoro świat jest dla niektórych tym czym jest, to może lepiej byłoby dla ludzkości, gdyby Bóg nie istniał? A jeśli istnieje, to który? Srogi, którego przychylność musimy wymadlać u matki jego syna? A może laurkowaty z ikon? Może jednak okrutny pozornych abstynentów? A może hinduska trójca?
Nie jest moim zamiarem obrażanie niczyich uczuć religijnych. Jeśli jednak poprzez gniew wywołam czyjeś zastanowienie, to czemu nie zaryzykować. Na pewnym poziomie samoświadomości i poznania otaczającego świata tematów tabu już nie ma, a w ich miejscu pojawia się otwartość umysłu. Czy Ty masz otwarty umysł? Jeśli tak, to zapraszam do dalszej lektury.
Tabu pojawia się wszędzie tam, gdzie zaburzone może być funkcjonowanie, a nawet trwanie danej cywilizacji. Gdy tabu seksualności osłabło, to pojawiło się świadome macierzyństwo na masową skalę. Jest to poważnym zagrożeniem dla cywilizacji zachodu. Zatem poczucie sacrum ludu jest niezbędne do zachowania status quo społeczeństwa. I choć potrafię wyobrazić sobie społeczeństwo powstałe i rozwijające się bez religii, to mam świadomość tego, iż musiałby istnieć jakiś jej substytut. Czyżby w obecnych czasach był nim tak zwany sukces? Jeśli teoria tabu jest słuszna, to takowy zamiennik także musiałaby otaczać woalka tabu. I czy właśnie tak nie jest w przypadku tzw. sukcesu? Widoczne jest to zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.

To złe czasy dla bardów przemierzających świat z całym dobytkiem w plecaku. Prędzej czy później wylądują w przytułku dla bezdomnych. Popełniają błąd marketingowy. 🙂

Pozdrawiam

PiotrP