Templum

Dworcowa opowieść
Kilkuosobową grupą dojeżdżaliśmy do szkoły do sąsiedniego miasta. W poczekalni dworcowej do jednego z kolegów dosiadło się dwoje Świadków Jehowy. Osaczyli go pozorną wiarą w to, że nie jest skończonym ignorantem. Nie chcąc wyjść na durnia niewprawiony rozmówca, o małej chociaż dawce kompleksów, łatwo ulega tej metodzie. Po przeczytaniu fragmentu biblii zaczęli snuć opowieść. W tym czasie zwierzyna błagalnym wzrokiem szukała pomocy. Podążyłem z odsieczą. Wysłuchawszy myśliwych do końca przedstawiłem im kolejne trzy interpretacje tej samej biblijnej opowieści – krótsze, ale równie dobre. Na koniec spytałem dlaczego ich wersja wydarzeń ma być prawdziwa, a nie któraś z moich, wymyślonych na poczekaniu w poczekalni? Widząc, iż natrafili na kogoś przygotowanego merytorycznie oddalili się w popłochu.
Kod Leonarda da Vinci
Historia pełna jest śladów, tropów, dokumentów? domysłów i fantazji. Im odleglejszych spraw dotyczy, im mniej dowodów materialnych jest na potwierdzenie tez, tym bardziej historycy przypominają powieściopisarzy. Na przykład historia życia Jezusa. Czy istniał w rzeczywistości? Był politykiem, przywódcą ruchu oporu, czy bogiem? Miał żonę, czy zadawał się z nawróconą nierządnicą? Niezwykle to ciekawe, ale jaki realny wpływ powinno mieć na przebieg mojego życia? ?Prostaczkom? wiara zastępuje intelekt i daje łatwe odpowiedzi na trudne pytania. Zadziwia mnie jednak, że wielu bardzo inteligentnych ludzi oparło swe życie na niesprawdzonych i niesprawdzalnych historiach. Mogę to wytłumaczyć tylko niespełnionymi potrzebami emocjonalnymi i chęcią przynależności do organizacji. Ale czy cena ? paniczne wręcz odrzucanie niepewności, a nawet oszukiwanie siebie ? nie jest zbyt duża?
Epilog
Wiara jest osobistą sprawą każdego człowieka. Moje zdziwienie nie wpływa w żaden sposób na widzenie innych, póki ich wiara nie jest szkodliwa społecznie, nikogo nie krzywdzi. Właśnie… Kościoły od zawsze powiązane były z władzą. Ich wpływ na obywateli stawia je na piedestale kreatorów rzeczywistości. A ta niekoniecznie mi odpowiada. Zatem tekst ten możesz drogi czytelniku traktować jako zaczątek do próby zrozumienia realnych skutków istnienia religii.

2 myśli do „Templum”

  1. wzrusza mnie stosowanie skrajnego podejscia do tematu – splycasz sprawe. I to maksymalnie. W Twoich oczach osoba wierzaca jest zwyklym prostakiem, ktory do zadnych odpowiedzi dojsc nie jest w stanie, stad opiera swoj swiatopoglad, swoje zycie na prostych (czy aby na pewno prostych?) zasadach.
    Mylisz sie, byc moze nie z wlasnej winy, ale w wielkim bledzie jestes.
    Bezcelowe wydaje mi sie tutaj przytaczanie przykladow, niemniej jedna prosba – przygotuj sie, znajdz sensowne argumenty a dopiero potem snuj w pewnym sensie ponizajace opowiastki.’
    pozdrawiam 🙂

  2. Napisałeś: ?W Twoich oczach osoba wierzaca jest zwyklym prostakiem??
    Otóż gdybyś przeczytał tekst ze zrozumieniem znalazłbyś taki oto fragment: ?Zadziwia mnie jednak, że wielu bardzo inteligentnych ludzi oparło swe życie na niesprawdzonych i niesprawdzalnych historiach.?
    Podkreślam: ?Bardzo inteligentnych ludzi?. Mam wielu znajomych, a nawet przyjaciół pośród wiernych i to nie jednego kościoła. I tak jak napisałem póki ich wiara nikomu nie szkodzi, to choć zadziwia mnie, zaskakuje, to nie zmienia mojej optyki. Dlatego tak szanuję i lubię Anię, Gosię, Marka?
    Napisałeś też: ?niemniej jedna prosba – przygotuj sie, znajdz sensowne argumenty a dopiero potem snuj w pewnym sensie ponizajace opowiastki.?
    Po pierwsze o moim przygotowaniu doprawdy nie masz zielonego pojęcia.
    Po drugie zabawne jest to, że podałem argument w postaci dworcowej opowieści. Także późniejsze pytania o istnienie Jezusa są argumentem mówiącym o niesprawdzalności jego życia. Tymczasem Ty nie podałeś ani jednego kontrargumentu, ani jednego faktu, czy choćby teorii. Moja dobra rada – najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem, potem opanuj emocje, napisz coś i przeczytaj kilka razy zanim klikniesz ENTER. 🙂 A, i mniej butności, a więcej otwartości umysłu i dyskusji – tabu nie ma! 🙂
    Za ten fragment wypowiedzi bardzo dziękuję: ?Mylisz sie, byc moze nie z wlasnej winy, ale w wielkim bledzie jestes.? Dawno mnie tak nic nie rozbawiło. 🙂 To ciekawa metoda dyskusji powiedzieć interlokutorowi ?mylisz się? i? już. 🙂 To brzmi jak słowa wyroczni, zatroskanej wyroczni. 🙂
    Tak pięknie się różnimy. 🙂 Mimo wszystko pozdrawiam i życzę miłej nocy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.