Ciszej nad grobem

Zmarł Bronisław Geremek, znany polityk, euroentuzjasta, naukowiec, liberał, z pochodzenia Żyd, patriota… człowiek! Można zgadzać się z kierunkiem jego działań politycznych lub też nie, ale wszystko w granicach choćby szeroko pojętego zachowania kultury. Właśnie dlatego mam kłopot z nazwaniem tych, którzy paradowali w trakcie uroczystości pogrzebowej z transparentem o treści: „Dzięki Ci, Boże, że go od nas już zabrałeś” . Cokolwiek wymyślę dostatecznie kulturalnego, by móc zamieścić to na tym blogu, to okazuje się, że nie dość oddaje moje oburzenie. Kolejny katolicki głos nienawiści płynący z toruńskiej rozgłośni. Polskie piekiełko. 🙁

Smok

Nasz Kędziorek nabrał wyrazu. Prawda, że śliczny? Mój synek miał swój udział w ubarwianiu ogona, gdyż malujący go studenci skorzystali z pomocy dzieci.
Przy okazji zstąpiła na ziemię refleksja. Każdy posiada fasadę na użytek świata, podczas gdy wewnątrz jest to, co niedostrzegalne gołym okiem. Warto czasami o tym pomyśleć, spróbować dostrzec ciepło drewna pod farbą. Nieprawdaż?

hh_014.jpg

Czyj to problem?

Przyjaciółka napisała do mnie bardzo miły list. Mam nadzieję, że nie będzie miała mi za złe, jeśli podzielę się z Wami jedną z myśli weń zawartych: ?Co tam zresztą są tak daleko że właściwie to mogą mi skoczyć, a poza tym to ich problem- prawda?? Zdanie to (dla moich rozważań nieistotnym jest jakiej sprawy dotyczy) zawiera mądrość, którą odkryłem stosunkowo niedawno. Otóż często dajemy się wciągnąć (poprzez przedstawienie rzeczywistości w krzywym zwierciadle) czy wręcz sami pakujemy się w obszar stresogenny, który po głębszym zastanowieniu nie powinien na nas wpływać, nawet jeśli jesteśmy uczestnikami danej sytuacji. Wystarczy zadać sobie pytanie CZYJ TO JEST WŁAŚCIWIE PROBLEM? I nagle okazuje się, że problem ma niesympatyczna ekspedientka, bo prędzej czy później zbierze plon swojego zachowania. Podobnie problem ma szef, który grymasi gdy zwalniamy się do Punktu Krwiodawstwa, bo to jego krótkowzroczność. I choć pewnych spraw nie można pozostawić bez reakcji, to nie powinny one psuć nam dobrego samopoczucia.

Czego Wam i sobie życzę. 🙂

Rytm

Zapragnąłem być śliczny, jak obrazek Świadków Jehowy. (Ilustracje w ich wydawnictwach porażają mnie ? tu baranek rubasznie trąca lwa, tam przystojny kawaler zajada kotleta? sojowego, a kobiety rumiane niczym ruskie babuszki 🙂 ) Zacząłem więc zabierać na jogging pulsometr. Okazało się, że mój trening bardziej przypomina SPA w kopalni węgla kamiennego, niż ćwiczenia redukujące tkankę tłuszczową ? za szybko, za ostro. Na domiar złego miałem poważny problem ze zmniejszeniem tempa biegu. Każde zwolnienie kroku kończyło się zapomnieniem w galopie. Problem zniknął, gdy zmieniłem słuchaną podczas biegu muzykę ? z grupy Tool na płytę The mirror pool Lisy Gerrard (wokalistka Dead Can Dance). Pod wpływem tego doświadczenia powróciła do mnie dawno zapomniana myśl ? zewsząd otacza nas rytm. Poczęcie jest aktem rytmicznym. Zanim przyjdziemy na świat słyszymy bicie serca matki. Słowa pulsują, czasem równie mocno jak muzyka. A ta sprawia, że poddajemy się zasłyszanemu rytmowi w tańcu, marszu, czy biegu. Cały świat, cały kosmos to zbiór cykli i pulsowania ? wschody i zachody gwiazd i planet, pory roku, pulsujące olbrzymy. Nawet deszcz pukający w parapet ? dźwięk, który tak uspokaja. I szalona teoria, że miłość nie łączy zagubionych połówek pomarańczy, a istoty, których rytm życia jest taki sam.

Grunt to spokój.

Moi teście stworzyli w sercu Borów Tucholskich mały prywatny raj – „rancho” z domem, ogrodem, pasieką, oczkiem wodnym i ukochanym kotem. Piękne to miejsce tuż przy ścianie lasu w spokojnej, przyjaznej wsi. Wyjeżdżając na ślub bratanka poprosili nas o opiekę nad dobytkiem i czterołapem. Jako że teściowa poznała się na mojej rogatej duszy kawalarza zaryzykowałem jej zawał wysyłając esemesa tej treści:
„Drodzy rodzice, opiekowanie się Waszym domostwem to przyjemne zadanie, zwłaszcza, że po nocnym pożarze niewiele jest do pilnowania. Tak to jest, jak zaprasza się na imprezę okoliczną pijaną ludność. Telewizor i komputer ocalały, bo ktoś wcześniej je skradł. Kot ma się dobrze. Dochodzi do siebie po upadku z dachu. Wasz kochający zięć. 🙂 ”
Przed chwilą dzwoniła rozbawiona teściowa. Nie dała się nabrać. 🙂
Z pozdrowieniami z lasu!
PiotrP

PS Nad głowami latały dziś czaple lub inne żurawie. 🙂 Na drodze przy naszym płocie biegają sarny, w lesie hałasuje jakaś bestia. A ja korzystając z dostępu do internetu piszę do Was z tej dziczy. Piękne to czasy! 🙂

Panel startowy

Zależało mi, by rakietki odpalał mój dwuletni synek. Oczywiście nie wręczę mu zapałek. Wykonałem zatem prosty panel startowy zasilający drut oporowy, który dotyka lontu zapłonowego. Drut pod wpływem przepływu prądu nagrzewa się i zapala lont, a ten uruchamia rakietowy silnik modelarski.

panel1.jpg

Obudowa naszego panelu to metalowe pudełko po kawie Jakobs

panel7.jpg

oklejone samoprzylepną okleiną meblową, która akurat zalegała w szafie.

panel6.jpg

Źródłem prądu są dwie połączone szeregowo „płaskie” baterie. Przed migrowaniem wewnątrz obudowy zabezpieczyłem je gąbką.

panel3.jpg

Z baterii wychodzą dwie blaszki. Po ich zgięciu (złożeniu na pół) mają rozmiar wsuwki samochodowej męskiej, na którą można wsunąć końcówki żeńskie (wsuwki, czyli połączenia elektryczne). Dzięki ich zastosowaniu mamy połączenie rozłączne.

panel2.jpg

Między rakietą, a bateriami umieściłem wyłącznik główny, superjasną (by jej światło było widoczne w słoneczny dzień) diodę informującą o tym, że zasilenie jest włączone i przycisk stykowy – po jego wciśnięciu prąd wychodzi przez kilkumetrowy przewód do zapłonnika – drutu oporowego:

schemat.jpg

W szereg z diodą należy wlutować opornik, w przeciwnym wypadku dioda szybko zniszczy się przy napięciu 9V. Opornik dobrałem eksperymentalnie – mierzyłem pobór prądu z różnymi opornikami za pomocą zwykłego miernika uniwersalnego i wybrałem taki, przy zastosowaniu którego natężenie pradu wynosiło 20mA.

panel4.jpg

Ponieważ nie miałem drutu oporowego zapłonnik wykonałem z rozbitej żaróweczki samochodowej. Żarnik takiej żaróweczki w powietrzu spala się, gdy przepuścimy przezeń prąd i oczywiście zapala lont rakiety, którego dotyka.

panel5.jpg

A oto nasz terenowy sposób podłączenia zapłonnika:

panel8.jpg

Ćwicząc w domu zamiast zapłonnika podłączona była żaróweczka i mój Jędruś w mig nauczył się obsługi panelu – wie, że najpierw musi włączyć zasilanie, a następnie wcisnąć czerwony przycisk zapłonu. Zuch chłopak… za tatą. 😉

Modelarski silnik rakietowy

silnik2.jpg

Cena gotowych silniczków jest przystępna, zaś ich amatorskie wykonywanie niebezpieczne i kłopotliwe. Dlatego też ich wykonanie pozostawiam fachowcom. Warto jednak wiedzieć jak silniczek rakietowy jest zbudowany i jak działa. Oto jego przekrój:
silnik.jpg
Silniczek taki odpala się zapalając włożony w dyszę wylotową lont lub uruchamiając zapłonnik elektryczny (kawałek drutu oporowego przez który przepuścimy prąd rozgrzewa się i zapala paliwo silnika). Ja stosuję kombinację obu tych metod i zapłonnik zawijam wokół lontu – to niezawodne rozwiązanie. Aby lont nie wypadł z dyszy silnika zabezpieczam go delikatnie wciskając w otwór kawałek wykałaczki (by nie zakorkować dyszy) . Lonty sprzedawane są w komplecie z silnikami. Palące się paliwo wytwarza dużo gazów, które wydostają się z impetem przez otwór duszy napędzając rakietkę. Ta nabiera prędkości. Gdy paliwo wypali się rozpędzona rakietka unosi się jeszcze w górę. Wtedy pali się opóźniacz, czyli materiał, który wypala się w określonym czasie umożliwiając modelowi lot do góry dzięki owej sile pędu. Gdy nasz pojazd kosmiczny zwolni i zaczyna spadać wypalony opóźniacz zapala ładunek prochowy. Ten wybucha w stronę korpusu i wytwarzając podmuch wypycha głowicę i spadochron lub taśmę hamującą. Rakietka dzięki zastosowanemu systemowi hamującemu bezpiecznie ląduje na ziemi.
WAŻNE: PRZY STARCIE MODELU POWINNIŚMY ZNAJDOWAĆ SIĘ 5 METRÓW OD RAKIETKI Z DALA OD ZABUDOWAŃ, LASU, STOGÓW SIANA…
Na silniczkach widnieją dziwaczne napisy. Np. PS B 15-5. Czas wyjawić ich znaczenie. PS to oznaczenie producenta (w tym przypadku Piotr Sornowski). B to klasa silnika, określające ich impuls całkowity. Są różne klasy:

KLASA IMPULS CAŁKOWITY [N*s]
A 0,01 – 2,50
B 2,51 – 5,00
C 5,01 – 10,00
D 10,01 – 20,00
E 20,01 – 40,00
F 40,01 – 80,00
G 80,00

Ów impuls całkowity to iloczyn czasu pracy silnika i jego ciągu – na przykład silnik wytwarza 3 niutony w 3 sekundy, to jego impuls całkowity wynosi 9Ns (niutonosekund).
Liczba 15 oznacza ciąg maksymalny, w tym przypadku 15N. Zaś piątka to oznaczenie czasu pracy silnika i opóźnienia w sekundach.
Silniki rakietowe można kupić w wielu sklepach modelarskich, w tym wysyłkowo, podobnie zresztą jak zestawy rakietek:
www.gamahobby.com
www.artmodelkrosno.com.pl
www.modelarski.com
www.modele.sklep.pl

Tabela skopiowana z Polskiej Witryny Modelarskiej – autor Krzysztof Walecki

Odpust

Mimo, iż idea tego katolickiego święta jest mi obca, to przywołuje ono miłe wspomnienia z dzieciństwa. Tandetne, ale kolorowe zabawki były tak inne od socjalistycznej szarości. Niezapomniany zapach i smak waty cukrowej od starego Siekierskiego. I cendytkowe manewry wojenne na podwórku. Pewnie jeszcze z tamtych czasów wywodzi się moja słabość do czarnego prochu. 🙂 Ten jeden dzień w roku nad empeczwórkami, grami komputerowymi i elektrycznymi hulajnogami przewagę mają stragany i odpustowe obwarzanki. Wszystko wraca do normy – dzieci są dziećmi, tyle, że niektóre nieco wyrosły. W tym roku dostałem Trabanta rysoraka. 🙂

odpust.jpg