Wojna samolotowa

Nigdy nie przyszło mi do głowy kibicowanie któremuś z bijących się pod sklepem monopolowym kloszardów. Bójka taka znacząco różni się od zmagań sportowych bokserów czy karateków. Nie tylko stylem, ale także motywacją. Obserwując z wielkim zdziwieniem ostatnią odsłonę konfliktu między premierem i prezydentem odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że poziom ich wymiany ciosów, choć tak różny technicznie, niczym nie różni się od stylu i motywacji czcicieli tanich win. A jednak dotarła do mnie informacja, która sprawiła, iż jeden z uczestników burdy wydał mi się żałośniejszy od drugiego. Jak donosi Gazeta.pl:

Na kilka minut przed rozpoczęciem obrad premier Donald Tusk i prezydent Lech Kaczyński zasiedli obok siebie. Po kilku minutach miejsce Kaczyńskiego zajął minister Rostowski, bo rada zajęła się tematami finansowymi. Prezydent wyszedł.

Cóż to oznacza? Że mały (duchem) zakompleksiony człowieczek rozpętał burzę, wydał masę publicznych pieniędzy, by… pokazać się. I powinienem współczuć człowiekowi, który ma tak duży problem z samym sobą, gdyby nie to, że chybiona terapia odbywa się kosztem całego kraju. 🙁

Jedna myśl do “Wojna samolotowa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.