Jesienna nostalgia w dwu odsłonach

Jako nastolatek bardzo interesowałem się historią, zwłaszcza mojego miasta. Nie pociągały mnie daty, ważne wydarzenia polityczne, a codzienność sprzed wieków. Spacerując ulicami czułem niemal obecność dawnych mieszkańców. Każdy dotknięty zabytek był jak magiczny przedmiot, świadectwo istnienia tych, którzy odeszli. W moim ukochanym Chełmnie wrażliwość odbiorcy pozwala na łatwe odczuwanie współistnienia teraźniejszości i światów już minionych. Oglądając zdjęcia sprzed wieku rozpoznajemy nie tylko architekturę, ale także detale życia codziennego ? płoty, szyldy, bramy i kute klamki. Szczególnie ciekawe wydają mi się ślady niemieckich mieszkańców miasta, gdyż dotyczą nie tylko innych czasów, ale także innej kultury. Aby dotknąć czasów zamierzchłych wystarczyło udać się do Góry Św. Wawrzyńca ? pierwszej lokalizacji miasta ? by na polu odnaleźć łupki glinianych naczyń, fragmenty wisiorów, czy kościanych grzebieni.
Dziś podobną fascynację wywołują u mnie losy poszczególnych ludzi. Każdy człowiek ma swoją opowieść wartą wysłuchania. Każdy człowiek (niezależnie od pozycji i majątku), to szereg zdarzeń, emocji, uczuć: miłości, nienawiści, wierności, zdrady, sukcesów, porażek, zwycięstw i przegranych. Patrząc w oczy przechodniom zastanawiam się, jaka historia kryje się za nimi.

Jadąc rano do pracy przez most na Wiśle poprzez poranną mgłę dostrzegłem piaszczyste wysepki oblężone przez ptaki. Zastanowiło mnie dlaczego nocują w tak chłodnym i wilgotnym miejscu, podczas gdy na suchym lądzie jest dużo przyjemniej. Po chwili przyszło olśnienie – czują się bezpiecznie tam, gdzie nie podejdzie żaden drapieżnik – kot, pies, czy lis. Podobnie bywa z ludźmi. Tylko, że oni nie mają skrzydeł, by rankiem odfruwać z wyspy.

2 myśli do „Jesienna nostalgia w dwu odsłonach”

  1. CZŁOWIEK PRZESTAJE ISTNIEĆ… ISTNIEJĄ LUDZIE… ZBITEK… JEDNOLITA MASA… KOCIOŁ… SPOŁECZEŃSTWO…
    KIEDYŚ PRACUJĄC W PEWNYM MIEJSCU, KTÓRE TY PIOTRZE ZAPEWNE PAMIĘTASZ MIAŁEM KONTAKT Z WIELOMA LUDŹMI. PEWNEGO RAZU W MIEJSCU ODDALONYM OD BUDYNKU PRZYSIADŁ MŁODY CZŁOWIEK LAT OK.30. Z RACJI, ŻE KLIENTÓW JUŻ NIE BYŁO I NOC STAWAŁA SIĘ CZARNIEJSZA ZAPROSIŁEM GO DO BUDYNKU, POCZĘSTOWAŁEM KANAPKĄ, KAWĄ, PAPIEROSEM… OPOWIEDZIAŁ MI O SOBIE. BYŁ WĘDROWCEM. WĘDROWAŁ PO EUROPIE NA PIESZO. SPOTYKAŁ LUDZI Z KTÓRYMI CZASEM NIE UMIAŁ ROZMAWIAĆ BO NIE ZNAŁ ICH JĘZYKA. MÓWIŁ ŻE W WIELU MIEJSCACH SPOTKAŁ SIĘ Z LUDZKĄ ŻYCZLIWOŚCIĄ, DOBROTLIWOŚCIĄ…
    BYŁ ZWYKŁYM CZŁOWIEKIEM SIEDZĄCYM NIEOPODAL BUDYNKU. MÓGŁ PÓJŚĆ DALEJ, JEDNAK JAKAŚ SIŁA SPRAWIŁA, ŻE SIĘ POZNALIŚY. NIE WIEM KIM JEST I CO TERAZ ROBI ALE WIEM ŻE CZĘSTO O TYM CZŁOWIEKU MYŚLĘ.
    I NIECH BÓG GO PROWADZI DALEJ…
    ZERKANIE NA CZŁOWIEKA TO WSPANIAŁA SPRAWA, CZASEM MOŻNA DZIĘKI TEMU NAUCZYĆ SIĘ EPATII.

    PIOTRZE! W ZWIĄZKU ZE ŚWIĘTAMI ŻYCZYMY CAŁEJ WASZEJ RODZINIE WSZYSTKIEGO DOBREGO.
    TOMEK I IWONA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.