Kocia wolność

Podwórko, na którym się wychowywałem pełne było kotów. W większości dzikie, wiodły swoje kocie życie obok naszego. Z czasem to współistnienie przerodziło się w ciekawość, a ta w sympatię. Nocami dokarmiałem je. Schodziły się zatem w letnie noce przed moje okno z coraz większą ufnością. Jedna z odważniejszych samic oswoiła się na tyle, że wchodziła na parapet okienny. Od tej pory jej brzuszek nigdy nie był pusty. Pewnego ranka, gdy cały świat jeszcze spał, obudziła mnie miauczeniem. Gdy wyjrzałem przez okno okazało się, że przyprowadziła do mnie swoje kocięta. Pomyślicie, że zwariowałem, ale poczułem się zaszczycony. Jedna z jej córek była później stałym gościem w naszym domu. Nazwaliśmy ją Wścieklizną. Chyba trochę na przekór, bo była niezwykle przyjaznym pieszczochem.
Koty są miłe w dotyku, ładnie pachną i zazwyczaj są urocze. Ich sprężyste ciała – przystosowane do akrobatycznych wyczynów niedostępnych innym stworzeniom ? poruszają się płynnie, miękko, z gracją. Bywają też bardzo zabawne i figlarne. Są przy tym inteligentne. To, że nie można nauczyć ich aportowania, czy innych psich sztuczek nie wynika z braku talentu, a dużego poczucia niezależności. One nie są zainteresowane tego typu rozrywką. Właśnie ta niepohamowana wolność fascynuje mnie w kotach najbardziej.  Nawet te hodowane w domach chadzają własnymi drogami, mają swoje nawyki i nigdy do końca nie podporządkowują się woli właścicieli. Zdarzają się tak silne kocie osobowości, że można zastanowić się, czy to ludzie mają kota, czy kot ma ludzi. 🙂 Znałem koty, które mieszkały w dwu domach. Oczywiście ich ?właściciele? nie wiedzieli o sobie nawzajem. Uznawali, że zniknięcia pupilka na kilka dni to koci obyczaj. Nieprawdą jest jednak to, że koty nie przywiązują się do ludzi. Są oddane i hojne. Nieraz widziałem, jak przynosiły swoim wybrańcom złowione gryzonie i ptaki. Obrzydliwe? Nie w oczach futrzastego myśliwego. Ich tajemnicze oczy oczarowały niejednego artystę. A ich bliskość chroni nas przed plagami gryzoni, z którymi przybywają choroby. Pomyślcie o tym zanim na widok kota skrzywicie się z niechęcią.

2 myśli do „Kocia wolność”

  1. Nie jestem w stanie tak do końca zgodzić się z opinią że żaden kot nie będzie aportował :D.Mój kot jest żywym zaprzeczeniem wszystkich teorii odnośnie tego że koty myślą sobie „ja tu jestem Twoim panem”.Mój kot gdy był młodszy chodził na spacer na działkę na smyczy(z resztą bardzo chętnie),do dzisiaj zaś aportuje przynosząc rzuconą zabawkę-wystarczy mu przed rzutem powiedzieć „Leon,aport” i można miec pewność że przyniesie,chociaż przynosi mysz jedynie członkom rodziny .Tak samo z wołaniem….jedna komenda i siedzi przy nodze…

  2. „Nie jestem w stanie tak do końca zgodzić się z opinią że żaden kot nie będzie aportował :D”
    O, to muszę zweryfikować zdanie na temat kotów. Chyba, że Twój jest potwierdzeniem reguły. 🙂 A swoją drogą – do telewizji futrzaka! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.