Mały astronom

Lubię płatać psikusy. Nie jest to jednak wrodzona złośliwość, a zemsta za lata niedoli. 🙂 Dzieciństwo u boku dorastających braci i ich kolegów bywa nieznośne. Razu pewnego, miałem wtedy może z pięć lat, brat i jego goście rozciągnęli rękaw kurtki celując nim w niebo i każdy po kolei podziwiał, patrząc przezeń, odległe planety i gwiazdy niczym przez teleskop. Zachwytów było przy tym i westchnień co niemiara. W końcu ubłagałem ich o dostęp do tego cudu techniki. Przykryli mnie kurtką jak osłoną starodawnego aparatu fotograficznego, naciągnęli rękaw i kazali wypatrywać Twardowskiego na księżycu. Wytężałem wzrok, ale nic nie  dostrzegłem poza czernią nieprzeniknioną. Nagle w oczy i twarz chlupnęła mi zimna ciecz, a wokół rozległ się gromki śmiech. Tak moja ciekawość ugaszona została szklanką wody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.