Flame war

Obserwuję internetowe dyskusje między zaciekłymi obrońcami wiary i osobami religii (jakiejkolwiek) niechętnymi. Wojny to prawdziwe bez szans na kompromis i zrozumienie. Z jednej strony pogarda wobec zacofania i wiary w zabobony, z drugiej litość dla potępienia niedowiarków. Jest też mała grupka osób rozsądnych, które: ?nie wiedzą, więc ich to nie interesuje?, bądź ?nie interesuje ich, więc nie wiedzą?. Zapewne domyślasz się, drogi czytelniku, że najprzyjemniejszą dla mnie jest wymiana zdań z ostatnią grupą, której przyświeca tylko jedna idea ? rozsądek. Pozostali niosą na ustach jedynie słuszne prawdy, których bronią z agresją godną dzikich bestii. Przy tym fanatycy religijni są wyjątkowo zapamiętali w swojej misji ? rozmówcom o innym, od ich własnego, zdaniu na temat wiary zapowiadają wyjątkowo niemiłe przygody po śmierci.