Pierwsze loty

Tradycyjnie model oblatywałem nad puchową kołderką polową. W razie upadku bujne zboże zapobiega zniszczeniom. Przed lotami lądowymi nie czułem najmniejszego stresu – ot rutyna oblatywacza. 🙂 Bucik okazał się zresztą niezwykle przewidywalny. Co ciekawe ustawienie środka ciężkości zgodne z zaleceniami producenta wymaga wytrymowania steru wysokości „na wznoszenie” i zapewnia spokojny i stabilny lot; zaś jego cofnięcie sprawia, że model udaje podskakującego kangurka. Pierwsze minuty na niebie były tak miłe i obiecujące, że postanowiłem zwodować samolocik. Ot, poniosło mnie – woda zimna, za to ciało gorące z powodu przeziębienia, a nie wiadomo, czy nie trzeba będzie wskoczyć do kipieli.
Tym razem serce trochę mi łomotało. Co prawda nieraz pływałem modelami, tysiące razy latałem nimi, ale nigdy nie robiłem tych rzeczy jednocześnie. Ech… co mi tam, kaczki potrafią to i mnie się uda! I udało się. Niełatwo steruje się płatowcem na wodzie, za to odrywa się od niej w miarę szybko i bardzo ładnie woduje po locie. Kolejna próba wodowania skończyła się zaplątaniem pływaka w roślinność wodną (woda okazała się zresztą bardzo cieplutką, lub to ja tak szybko podgrzałem jezioro 🙂 ). Rad nie rad chory i rozpalony wskoczyłem do wody. Cóż, trzeba być twardym, by być modelarzem. 🙂

boot1_1.jpg boot2_1.jpg boot3_1.jpg
boot4.jpg boot3_1.jpg boot5.jpg
boot6.jpg boot7.jpg boot9.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.