Od czego zacząć?

Otrzymałem list o takiej treści:

Mam pytanie-chciałbym zacząć moją przygodę z modelarstwem i planuje zacząć budowe jakiegoś modelu dla początkujących zdalnie sterowanego. Mam plany Zefirka zbudowanego z depronu lecz jezeli to nie bedzie dla Ciebie kłopotem czy mógłbyś doradzić ewentualnie jakąś konstrukcje przetestowaną i sprawdzoną szybowca bo myślę,że od szybowca powinienem zacząć.Oczywiście też rc. Jakiś prosty w budowie i niedrogi w eksploatacji(częste zapewne twarde lądowania). Pozdrawiam i życzę „połamania śmigła”??

Ponieważ na forach modelarskich jest to często zadawane pytania przytoczę moją odpowiedź:

Ja zacząłem latać modelem z zestawu. Była to lotnia Rogallo: www.modelmaking.pl Niezwykle powolna i stabilna. Dzięki niej szybko i bezboleśnie nauczyłem się prawidłowych odruchów. Miała jednak pewną wadę – bardzo szybko przestała być wyzwaniem. Kolejne modele budowałem, a nawet projektowałem sam. Dlaczego zacząłem od kupnego modelu? Gdyż budując pierwszy model samodzielnie i ucząc się na nim latać podwajałem ryzyko niepowodzenia – mógł zawieść zarówno wykonany przez żółtodzioba płatowiec, jak i jego umiejętności, lub jedno i drugie. Takie próby miałem zresztą za sobą. Mogło zdarzyć się nawet tak, iż przyczyna niepowodzenia nie byłaby mi znana. Ucząc się latać na sprawdzonym modelu, wykonanym w dużym stopniu przez fachowców, miałem pewność, że on lata. 🙂 Samo składanie tego zestawu także przyniosło sporo zabawy.
Od tego czasu pojawiły się nowe technologie i materiały. Dziś jako pierwszy model polecam motoszybowiec z EPP z napędem pchającym. To proste, stabilne, trudnozniszczalne modele, które mimo tych zalet przysporzą radości na długi czas. Nadają się także do późniejszych przeróbek i wzbogacania – oświetlenie, lotki, fotografia z powietrza, zrzut spadochroniarzy… Modele te podobają mi się tak bardzo, iż na prezent urodzinowy zażyczyłem sobie jeden z nich: Sky Star firmy Hacker modele.sklep.pl To bardzo udana konstrukcja szybowca i motoszybowca zarazem (stosuje się wymiennie nakładki na skrzydło – z wieżyczką silnikową lub bez), przy tym stosunkowo tania – mnie udało się kupić za 200zł. Dopracowania wymaga jedynie powierzchnia kadłuba, ale to już kwestia estetyki Szlifowanie EPP.

Szlifowanie EPP

Wiele razy czytałem o tym, że EPP jest brzydkie po szlifowaniu. Jest na to niezwykle prosty, ładny i miły sposób. Nadmiar (jeśli jest taka konieczność) ścinamy nożykiem, wtedy szlifujemy EPP (niektórzy nawet zamrażają by było twardsze – nie próbowałem) papierem nie za grubym, by nie wydzierać kulek materiału i… obrabiamy frędzlowatą powierzchnię rozgrzanym żelazkiem. Nie prasujemy, a dociskamy stopę żelazka. Ja stosuję prawie największą temperaturę. Powierzchnia robi się gładka, nieco skrystalizowana… po prostu ładna. Można samym żelazkiem bez szlifowania nieco skorygować kształt, nierówności itd. O dziwo EPP się nie przypala, w danym miejscu trzeba dość długo trzymać żelazko (oczywiście sekundy), więc praca nie stresuje.

Świńska ta grypa

„Jeśli jest jakakolwiek nadzieja, musi spoczywać w prolach, bo tylko pośród nich, w tej kotłującej się, lekceważonej masie, stanowiącej 85% mieszkańców Oceanii, może zrodzić się siła zdolna obalić Partię.”
George Orwell „Rok 1984”

O Świńskiej grypie pisałem w listopadzie zeszłego roku AH1N1 Czas pokazał, że intuicja mnie nie zawiodła. Pandemia nie wybuchła, wybuch za to skandal związany z działaniami WHO i powiązaniami tej organizacji z koncernami medycznymi. Czuję przez skórę, że świnie, które wywołały tę grypę, pozostaną bezkarne. Jest jednak pozytywny aspekt związany z tą sprawą – niezwykle mała grupa osób zdecydowała się na szczepienie. Narody świata nie poddały się bezrefleksyjnie medialnej histerii i socjotechnikom. Może z ludzkością nie jest tak źle, jak mi się zdawało? Może nie staliśmy się jeszcze całkiem bezmyślnymi krowami na komercyjnej łące, ogłupianymi przez realisty show i celebrycki świat? Orwell ratunek dla świata widział w jego zwykłych obywatelach (czyt. nie elitach), dodając, że „Dopóki nie połączy ich świadomość, nigdy się nie zbuntują, dopóki się nie zbuntują, nie staną się świadomi.” Dziś wspaniałym źródłem świadomości jest Internet. Może to on ocali świat.
Czy świat potrzebuje ocalenia? Cóż, obawiam się, że coraz bardziej. Dzisiejsza Rzeczpospolita donosi, że budowany jest system, który ma scalić kilka baz danych o obywatelach, w tym PESEL, baza dowodów osobistych, aktów stanu cywilnego, ale także ewidencja pojazdów, ewidencję gruntów i dane z Ministerstwa Zdrowia. Jednym z elementów systemu mają być dowody z czipami. Zakładając, że ten i każdy kolejny rząd będą miały czyste intencje, system taki może usprawnić działanie machiny biurokratycznej. A jeśli nie? Jaki będzie kolejny krok? Co z naszą prywatnością?