3 words – Cheryl Cole

Czasami zdarza się, że twórcy muzyki łatwej, lekkiej i przyjemnej udowadniają, iż stać ich na dużo, dużo więcej niż komercyjna sieczka. Tak jest w przypadku piosenki 3 Words w wykonaniu Cheryl Cole i will.i.am. Prosta linia melodyczna śpiewana delikatnym głosem wokalistki i szorstkim głosem czarnego rapera w dziwny sposób harmonizuje z nieco psychodelicznym tłem w stylu dance, o zadziwiająco bogatej aranżacji. Moja piosenka dyżurna ostatnich dni.
3 WORDS

Zefir reaktywacja

Syn modelarza to ma klawe życie. Tyle ciekawych zajęć, tyle zabawek. Jako, że ciągnie Jędrusia do modeli, postanowiłem sprawić mu niespodziankę. Wyciągnąłem z czeluści zapomnienia łódź ślizgową ZEFIR i ją wyremontowałem. Otrzymała nowoczesne, lekkie serwo Hs81, lekki mini odbiornik, nowy silnik Permax klasy 400sta z zabawnym żółtym śmigłem, zmodyfikowałem oświetlenie, dodałem maszt anteny, zmieniłem sposób podłączenia silnika do zasilania i całość instalacji elektrycznej. Tak zmodyfikowana łódź jeździła już po podłodze. Gdy tylko poprawi się pogoda, dokonamy jej wodowania i przekazania sterów jej nowemu właścicielowi. 🙂

zef1.jpg zef2.jpg zef3.jpg

Kapitan Jędrzej w akcji:
zef4.jpg zef5.jpg zef8.jpg

Filmiki:
Zefir
Zefir

Lazy Bee

Przeglądając swoje zasoby modelarskie natrafiłem na silniczek, który ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Po narodzinach mojego synka Jędrusia w 2006 roku pochwaliłem się moim szczęściem internetowej społeczności z klubu Latanie Na Luzie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu jeden z klubowiczów napisał do mnie, że ma dla mojego synka własnoręcznie zrobiony na tę okazję prezent. Niebawem nadeszła paczka z małym silniczkiem bezszczotkowym o nazwie Ądruś. Darczyńcą był Tomek Kręźlewicz, wspaniały modelarz, który w czasie nielicznych kontaktów na zlotach dał się poznać jako życzliwy, wesoły człowiek, typowa dusza towarzystwa. Niestety, kilka miesięcy później Tomek zmarł w czasie jednego z modelarskich zlotów. Pomyślałem, że taka pamiątka nie może leżeć w kuferku. Postanowiłem zrobić model odpowiedni dla tej małej bestyjki. Wtedy przypomniałem sobie o zabawnym latadełku o nazwie Lazy Bee. Zdobyłem plany, troszkę je zmodyfikowałem i zabrałem się za budowę, z której fotorelację Wam przedstawię:

adrus.jpg 1.jpg 2.jpg
3.jpg 4.jpg 5.jpg
6.jpg 7.jpg 8.jpg
9.jpg 10.jpg 11.jpg
12.jpg 13.jpg 14.jpg
15.jpg 16.jpg 17.jpg
18.jpg 19.jpg 20.jpg
21.jpg 22.jpg 23.jpg

Projekt TIGER

Widzieliście reklamę napoju Tiger w TV? Główną rolę gra w niej butelka. Jeden rzut oka i już wiedziałem- będzie model.

Do zbudowania modelu rakiety TIGER potrzebne są dwie butelki:

tiger1.jpg

Zdjąłem naklejki i odciąłem dno jednej z nich:

tiger2.jpg

Po wsunięciu jednej butelki w drugą otrzymamy kadłub o opływowym i miłym dla oka kształcie:

tiger3.jpg tiger4.jpg

Aby usztywnić dolną część kadłuba (z wyciętym dnem) wycinamy krążek z kartonu, bądź deseczki balsowej (wybrałem balsę o grubości 2mm) i wklejamy w kadłub:

tiger5.jpg tiger6.jpg

Wyciąłem z balsy tej samem grubości 5 stateczników:

tiger7.jpg tiger8.jpg

Po ich wklejeniu butelki zaczęły przypominać rakietę i to o całkiem niezłej aerodynamice 🙂

tiger9_1.jpg

Wykonałem komorę silnika – z tektury i kleju zwinąłem na silniku rurkę:

tiger11.jpg

Na niej nawinąłem paski tektury które stanowią pierścień dystansowy do osadzenia komory silnika w szyjce butelki. Z drugiej strony na komorę silnika nasunąłem krążek z tektury – ten będzie przyklejony do niej i do wręgi:

tiger12.jpg

Po wklejeniu komory silnika do butelki przykleiłem krążek do wręgi i komory silnika. Dzięki zastosowaniu krążka można ustawić pozycję komory:

tiger13.jpg

Pod wręgą tworzy się hermetyczna komora (kolor żółty na rysunku). Dzięki temu wybuch podsypki prochowej otwierający rakietkę nie wywoła rozszerzenia jej w tym rejonie i uchroni stateczniki przed odklejeniem:

tiger10.jpg

Prawdopodobnie moja rakieta nie uzyska pierwszej czy kolejnych prędkości kosmicznych, zakładam zatem, że w końcu spadnie na matkę ziemię. Bez systemu hamującego upadek taki byłby katastrofą. Czas więc pomyśleć o spadochronie. Worek do śmieci (UWAGA! Polecam nieużywany 🙂 ) rozcinamy i kładziemy nań szablon, np. miskę. Skalpelem wycinamy czasze spadochronów (należy robić to na osobności i po cichu, gdyż żona może nie zrozumieć, że wycinanie na panelach podłogowych, to czynność nosząca znamiona wyższej koniecznosci modelarskiej 🙂 ):

tigera1.jpg

Grube nici (tzw. kordonek) nacieram woskiem, dzięki czemu nie mają skłonności do splątywania się – są śliskie. Na ich końcach robię węzły i przyklejam za pomocą taśmy klejącej do czaszy tak, że węzły opierają się o taśmę nie pozwalając linkom się wysuwać.

tigera2.jpg

Stosuje się minimum 4 linki, równo rozstawione na okręgu czaszy. Im więcej linek, tym napełniona czasza bardziej przypomina wycinek kuli. W zabawkach synka znalazłem nic nie podejrzewającą maskotkę – to nasz spadochroniasz testowy:

tigera3.jpg

Sporo zabaw… o przepraszam – dokonaliśmy z synkiem wielu istotnych testów działania systemu hamującego. 😉

Drugą czaszę przymocuję do linki głównej, łączącej obie części kadłuba. Najlepiej wykonać ją z grubego, mocnego i elastycznego sznurka. Ja wykorzystałem „pasek” stopera. Linkę główną należy przymocować solidnie, by szarpnięcie po wybuchu nasypki prochowej nie wyrwało jej.

tigera4.jpg

Przymocowany spadochron umieszczamy w komorze ładunkowej nad silnikiem.

tigerb1.jpg

Wcześniej, między silnikiem a spadochronem, umieszczamy barierę ochronną (by spadochron się nie spalił) w postaci chusteczki higienicznej, zaś z boku kadłuba przyklejamy dwie rurki będące prowadnicami dla pręta startowego:

tigerb2.jpg

W nakrętce bedącej czubkiem rakiety wiercimy otwór i wkręcamy weń śrubę z nakrętką – w ten sposób wyważamy rakietę:

tigerb3.jpg

Silnik owijamy taśmą klejącą tak, by ciasno wchodził w komorę silnika i wsuwamy go:

tigerb4.jpg

Rakieta jest gotowa do lotu. Wystarczy wsunąć w dyszę silnika lont, pręt startowy wbić w ziemię i nasunąć nań rakietę i możemy zdobyć przestworza.

tigerb5.jpg

Opisana rakieta wykonana jest na bazie dwu butelek. Najczęściej jednak modele rakiet wykonuje się z kadłubów wykonanych z tekturowych rurek zwijanych na walcach – np. kawałku rury instalacyjnej, czy rury od odkurzacza. Można wykorzystać gotowe rurki na przykład pozostałe po kuchennych ręcznikach papierowych. Rakieta taka otwiera się poprzez wysunięcie głowicy z kadłuba. Zamiast spadochronu można zastosować taśmę hamującą, czyli paski krepy:

rak_003.jpg rak_007.jpg rak_008.jpg
rak_011.jpg rak_012.jpg rak_019.jpg
rak_020.jpg rak_021.jpg rak_025.jpg
rak_026.jpg rak_015.jpg rak_030.jpg

LOTY
Mimo silnego wiatru postanowiliśmy oblatać rakietę. Pierwszy lot wykazał, iż jest dobrze wyważona. Z kłębów dymu wyskoczyła w górę, po czym skręciła pod wiatr i pognała. Po wypaleniu paliwa pięknie się otworzyła i wylądowała na spadochronie. Drugi start przebiegał przy mniejszym wietrze i rakieta osiągnęła większy pułap. Niestety wiatr zdmuchnął ją na pobliski las… a może poleciała na księżyc? 🙂

tig1.jpg tig2.jpg

Jędruś w obowiązkowym kasku – BHP ponad wszystko. 😉

Żałoba

Niedawny wypadek lotniczy to wielka tragedia z udziałem wielu szanowanych osób, zajmujących wysokie stanowiska, która odbyła się w miejscu dla nas szczególnym. Jednak dla mnie, osoby sceptycznie podchodzącej do wszelkich autorytetów, jest to przede wszystkim straszna ludzka tragedia. Żal mi przedwcześnie zgaszonych płomieni, współczuję rodzinom ofiar… wszystkim, bez wyjątku i niezależnie od pozycji społecznej.
Przy tej, jakże smutnej okazji, obserwuję wiele zjawisk, które nie tylko dziwią, ale wywołują moje zażenowanie. Przede wszystkim niepokoi postawa mediów. Podsycanie niezdrowych emocji, wywoływanie zbiorowej histerii, granie na emocjach i nadmierna gloryfikacja pary prezydenckiej (w moim odczuciu kosztem pozostałych ofiar), to zwykłe odcinanie kuponów z tej tragedii.
Podobnie elity polityczne… Cóż, wg mnie prezydentura Lecha Kaczyńskiego była mierna i podporządkowana interesom partyjnym. I moja opinia na ten temat byłaby nieistotna, gdyby nie to, że jest spójna z opinią olbrzymiej części społeczeństwa. Tym bardziej dziwi decyzja o miejscu pochówku pary prezydenckiej. Oczywiście głowie państwa należy się szacunek, ale czy w tym konkretnym przypadku większy niż innym prezydentom i wielkim Polakom? Czyżby archikatedra warszawska, gdzie spoczywają Narutowicz, Mościcki, Sienkiewicz, Wyszyński i król Stanisław August Poniatowski była nieodpowiednim miejscem dla prezydenta Kaczyńskiego, tak ściśle związanego z Warszawą? Zdaje się, że warszawska nekropolia byłaby w pełni uzasadnionym historycznie miejscem pochówku pary prezydenckiej, zaś Wawel zaskakuje i wywołuje niesmak. Już same kontrowersje na ten temat są dla mnie wystarczającym argumentem przeciw tej decyzji. Dla mnie jest to wykorzystanie żałoby i nastrojów społecznych przez pewne kręgi polityczne i przerośnięte ego rodziny prezydenta. Nie ma w tym krzty klasy i dbania o interesy narodowe, wszak decyzja ta już dzieli Polaków.
Jako naród szalenie potrzebujemy bohaterów, autorytetów. Źle się dzieje, gdy wybieramy ich nie z powodu wyjątkowości życia, a z powodu wyjątkowości okoliczności śmierci. Nie popadajmy w skrajności!