Poradnik nie tylko modelarski

Wzmocnienia z rowingu węglowego
Do prac potrzebujemy – folię do ochrony blatu warsztatowego (to bardzo ważne, najważniejsze!), żywicy (np. E53), utwardzacza (np. Z1), rowing węglowy, strzykawki (mała i dużą), pędzel, ręczniczki papierowe, ostre nożyczki do cięcia rowingu, patyk do mieszania żywicy z utwardzaczem, pojemniczek do mieszania, papier ścierny oraz gumowe rękawiczki i maska ochronna. Jestem dowodem na to, co już dawno udowodnili lekarze i naukowcy: organizm modelarza w wyniku niecodziennych bodźców umysłowych doznaje mutacji, polegającej na tym, iż kontakt z żywicą nie przynosi szkody organizmowi, a nawet wzmacnia go, gdy stosuje się antidotum. Stąd na moim stole miast wspomnianych rękawiczek i maseczki zagościła wiśniowa nalewka na spirytusie. Niemniej prace wykonujemy w przewiewnym miejscu. Miejsce, na które będziemy nakładać węgiel matujemy papierem ściernym i odpylamy. Za pomocą strzykawki odmierzamy osiem części (objętościowo) żywicy i jedną utwardzacza (np. 4ml na 0,5ml). Wlewamy do pojemniczka i dobrze mieszamy. W tym momencie zaczyna się walka z czasem – mamy około 40 minut na pracę, zanim płyn zgęstnieje. Niestety, w nasze nozdrza uderza okropna woń chemikaliów. Nalewamy więc do kieliszka antidotum i oczyszczamy organizm… oczyszczamy, oczyszczamy, z każdym łykiem czujemy, że jest czystszy…oj jak miło. Pędzelkiem nanosimy niewielką ilość żywicy pod rowing – dzięki temu przyklei się on wstępnie. Ale cóż to, nasze dłonie drżą. Znać antidotum rozlało się nierówno w organizmie. No to chlup na drugą rączkę… oczyszczamy, oczyszczamy… oj coraz milej. Przykładamy rowing i przesączamy go żywicą za pomocą pędzelka, tak by wewnątrz nie znajdowały się pęcherzyki powietrza. A propos powietrza – pełne jest oparów toksycznych, zatem… oczyszczamy, oczyszczamy… oj jak miło. Nadmiar żywicy odsączamy ręczniczkiem papierowym. Kładziemy kolejne pasy wzmocnienia obserwując dziwną tendencję – dokładność nakładania rowingu jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia oczyszczenia organizmu. Kierując się przedziwną logiką dochodzimy do wniosku, że to wina za małej ilości antidotum w organizmie, zatem… oczyszczamy, oczyszczamy. Gdy budzimy się po kilku godzinach stwierdzamy, że nasze włosy przyklejone są do foli na blacie (teraz już wiecie dlaczego jest ona taka ważna – lepiej do niej niż do blatu), żona patrzy na nas wzrokiem będący mieszaniną politowania i pogardy, a butelka po antidotum jest pusta. Za to mamy przecudnie wzmocniony model.

f12.jpgf13.jpg

Modelarska rymowanka

Lato w pełni, słońce piecze
Kwitną trawy oraz mlecze
W tej scenerii pięknej łąki
Gdzie fruwają muszki, bąki,
Stoi dziwny wielce człowiek
Nie zamyka nawet powiek
Tak w kierunku nieba patrzy
Choć go słońce w czoło parzy
Choć kąsają go komary
Muszek na nim całe chmary
A on twardy i skupiony
Mogłyby go gryźć skorpiony
I tak w chmury patrzeć będzie
Bo tam model jego w pędzie
Pokonując grawitację
Daje wielką ekscytację

Fotografie z lotu ptaka

Jedną z fajniejszych zabaw modelarskich jest wykonywanie fotografii lotniczej. Fotografuję z pokładu samolotu Euros, kiedyś prostym aparatem kompaktowym (bez elektroniki i lampy), a obecnie Mustekiem GSmart Mini2. Układ elektroniczny do wyzwalania migawki wykonał dla mnie Arcimek – jeszcze raz wielkie dzięki!!! Oto próbka mojego szpiegostwa:

nosiciel.jpg10.jpg11.jpgaparat.jpg 1.jpg12.jpg 13.jpg14.jpg 3.jpg4.jpg 5.jpg6.jpg 7.jpg8.jpg 9.jpg

10_06_16_0014.jpg 10_06_16_0009.jpg 10_06_16_0027.jpg
10_06_16_0012.jpg 10_06_16_0020.jpg 10_06_16_0031.jpg
10_06_20_0005.jpg 10_06_20_0022.jpg 2010_06_20_0011.jpg

Aria na kilka myśli i uczuć

Zwykliśmy działania przemyślane „na zimno” utożsamiać ze słusznymi i dobrymi. Tak niestety nie jest. Złe czyny biorą się bądź ze złych emocji, bądź też braku emocji. Nigdy nie dowiemy się, czy Stalinem kierował brak opanowania, czy też zimnokrwistość. Może obie te wypaczone formy na raz. Ktoś, na kogo emocje, uczucia nie mają wpływu jest dla mnie równie nieprzewidywalny i niebezpieczny, co niepohamowany furiat. Ktoś bez uczuć nie może czuć empatii, współczucia, wyrzutów sumienia. Czy jakaś forma psychopatii nie polega właśnie na tym?
To dobrze, że podejmujemy decyzje przy współudziale uczuć, bo dzięki temu nie działamy wbrew sobie. I nie stajemy się robotami. Ważne jednak, czy pielęgnujemy w sobie odpowiednie uczucia, emocje. Bo te są jak drobnoustroje w naszym organizmie – bez jednych trudno jest prawidłowo funkcjonować, inne zabijają.

Modelarski psikus

Na znanym forum modelarskim umieściłem taki oto tekst:
Część z Was zapewne wie, że w jestem pół-Japończykiem. Co zapewne widać w rysach mojej twarzy. Dzieciństwo spędziłem w północnej prowincji znanej od wieków z origami i budowy latawców kultowych. To zamiłowanie do latawców współcześnie przeobraziło się w modelarstwo. Modelami lata tam niemal każdy mężczyzna (kobiety mają kulturowy zakaz dotykania aparatury RC i wolno im robić tylko modele wolnolatające, mają nawet swoje wielkie zawody o puchar „latającej dziewicy” ). Tam też jako pacholę załapałem lotniczego bakcyla. Część wiedzy modelarskiej czerpię z japońskiego forum, gdzie ostatnio pojawił się wpis znanego chyba wszystkim modelarzom profesora Nakamury. Otóż przeprowadził on badania wpływu warstwy kurzu na modelu na jego właściwości lotne. Wyniki tych badań są zaskakujące. Otóż kurz na górnej powierzchni płata wywołuje zjawisko, którego nazwę tłumaczę jako opływ podwójnie turbulentny z mikropęcherzami laminarnymi w drugiej i trzeciej tercji cięciwy. W efekcie siła nośna może zmaleć nawet o 30%, a opory wzrosnąć o 10%.
Jak widzicie powiedzenie „odkurzyć model” nabrało wyjątkowego znaczenia.

Po odpowiedziach wnioskuję, że niektórzy koledzy modelarze dali się nabrać. 🙂 Ubawiła mnie odpowiedź jednego z kolegów:
Szacunek dla Prof. Nakamury.
Ale od dawana wiadomo, że gładzenie zmniejsza opory. Sprawdzone na mojej najlepszej z żon Smile
A wiec modele też trzeba na gładko…