Teoria łuku

Jedną z pierwszych i najważniejszych informacji jaką musi przyswoić sobie młody łucznik jest ta, iż nie wolno uwolnić naciągniętej cięciwy łuku, jeśli ten nie jest uzbrojony w strzałę. Cała energia, która normalnie byłaby wykorzystana na ruch pocisku, skupia się na łęczysku, co nie jest dla niego korzystne, a nawet może doprowadzić do jego pęknięcia. Łucznik szkolony jest zazwyczaj przez bardziej doświadczonego kolegę lub mistrza i jest to proces długi i żmudny. W życiu jest dużo łatwiej. W każdym z nas (pomijając osoby wymagające dużej uwagi ze strony terapeutów i psychologów) od urodzenia siedzi sufler z przepastną księgą. To on w odpowiednim czasie podpowiada: „Mama ma kranik z pysznym papu, ssij”. Przychodzi taki czas, że podpowiedzi są wyjątkowo silne, wyraziste i… monotematyczne. Niestety, część ludzi działa wbrew naturze i udaje, że ich nie słyszy. Strach, niska samoocena, czy błędne idee sprawiają, że napięty wewnętrzny łuk nie wypuszcza strzał, tylko brzęczy niczym struna w rozstrojonej gitarze. Efekt powinien być prywatną sprawą zainteresowanych, lecz niestety frustracja promieniuje niczym radioaktywność. Skąd bierze się syndrom smutnej pochwy, fanatyzm religijny, święte wojny i wiele innych patologii? Według mojej teorii łuku w dużym stopniu z celibatu.
PS I Miło jest ujrzeć ten błysk w oczach mojego kolegi (co tu dużo mówić – starego kawalera), które do niedawna były matowe. I wiem, że to nie za sprawą sexu… w każdym razie nie tylko sexu. 😉
PS II Nie przez przypadek jednym z tagów tego wpisu jest „Radio Maryja”. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.