Loty w Unisławiu luty 2011

W mieście, między budynkami, wiatr wydawał się niezbyt intensywny. Zabrałem więc dwa modele – silnikowego SkyStara i cherlawego Conusa. Duży błąd. Na miejscu lotów żałowałem, że nie wziąłem szybowca na zbocze. Wiało tak, że tylko najodważniejsze orły wyleciały tego dnia z zacisznych kryjówek. Orły i oczywiście modelarze z naszego małego Teamu (zaproponowałem nawet nazwę Bieliki dla naszej grupy, gdyż ptaki te widujemy czasami na stokach, jednak nazwa ta nie przyjęła się, być może z powodu skromności kolegów). Koledzy zobaczywszy Conusa zawyrokowali, że z taką wichurą nie ma szans, ewentualnie mam go solidnie doważyć (Krzysztof zarzucił nawet pomysł, bym podczepił do modelu kamień… Może cegłę Krzysztofie? 🙂 ). Weszli mi na ambicję, oj weszli. Dołożyłem do modelu ołowiu o wadze zbliżonej chyba do jego własnej i… poleciałem? Cóż, trochę w zawisie, trochę na wstecznym, ale Conus dawał radę. 🙂
Fotki Krzysztof Bajer:

DSC_6343.JPG DSC_6357.JPG DSC_6351.JPG
DSC_6350.JPG DSC_6303.JPG

Posthumus

Choć daleki od religijności, to staram się – wyzbywszy uprzedzeń – czerpać także z księgi ludzkiej, lecz pisanej niewątpliwie przez tych, których słowa warte są poznania. Wszak poprzez dzieło, umieszczone w określonym momencie dziejów, można choć po części poznać i twórców i motywy nimi kierujące. Jest to jednak temat, który dla wielu z czytelników mógłby być zbyt szokującym, bym mógł go tu poruszyć. Celem moim nie jest gorszenie.
Napisano: „Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, myślałem jak dziecko, rozumowałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężczyzną, zaniechałem tego, co dziecięce. Teraz bowiem widzimy niejasno, jakby w zwierciadle, kiedyś ujrzymy twarzą w twarz. Teraz poznaję cząstkowo, ale kiedyś poznam tak, jak zostałem poznany. Teraz więc trwają wiara, nadzieja i miłość, te trzy. A z nich największa jest miłość.” Ongiś, zapomniawszy o sobie-dziecku myślałem, iż autor tych słów nawiązuje do dziecięcej naiwności, która z religią niewątpliwie już wówczas mi się kojarzyła. Dziś, gdy staję się ojcem – bo wbrew powszechnej opinii jest to proces, nie akt – zacytowane słowa odczytuję inaczej. W świecie mnie otaczającym zauważam pewną prawidłowość, polegającą na tym, iż to co dobre wywodzi się z prostoty i szczerości. Przy czym mam tu na myśli rodzaj tak dogłębnej prostoty, że w swej formie wyklucza wiele wartości nadanych nam poprzez wychowanie. Prostoty, która jest w dzieciach przed skażeniem ich tym co skomplikowane w swej formie i tak bardzo wpojone jako pewnik, że w wieku dorosłym nie podlega refleksji.
Dziecko poznawszy nowego kolegę o odmiennym kolorze skóry zareaguje ciekawością, a nie strachem, uprzedzeniem, czy wrogością. Dla dziecka nie istnieją granice, religie, flagi, prestiż, majątek, moda i inne wymysły dorosłych, które gmatwają to co proste i sprowadzają nieszczęścia.
Co w praktyce daje ta wiedza? Świat streszczony do jednego życia to czas zamknięty między urodzeniem, a śmiercią. Dar ten powinno się wykorzystać możliwie dobrze – to właśnie nazywam jakością życia. Ma ona niewiele wspólnego z potocznie pojętym komfortem, jest to raczej komfort uczuciowy, moralny i poznawczy. Świat zaś streszczony do ram cywilizacji jest dla mnie wiedzą o tym, iż dana jest nam planeta, na której przy odrobinie dobrej woli jej mieszkańców wystarczy miejsca i zasobów dla wszystkich. Wszystko co ponad tym to podziały, zachłanność i egoizm grup i jednostek, zapoczątkowane tysiące lat temu.
Refleksje te nasunęły mi się, gdy mój synek wymieniał zgromadzonych począwszy od siebie. Nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku dla innych, czy zarozumiałością. Jest to naturalne i oczywiste dla dzieci. Wszak siebie mają najbliżej i przebywają z sobą stale. Z czasem jednak dorośli zaburzają ich poczucie własnej wartości i oduczają szacunku do siebie samych. Ale to już zupełnie inna opowieść.

Kolegom z F3F CB TEAM zapowiedziałem, że przygotowuję tajną broń, która zadziwi ich wielkością. Jako, że ich modele są coraz większe pomyśleli pewnie, że przygotowuję jakiegoś Goliata. A tu taki Dawidek. 🙂
W ofercie firmyABC-RC znalazłem model rzutka dla najmłodszych modelarzy wykonany z pianki Elapor, o rozpiętości 55cm. Postanowiłem przerobić to maleństwo na szybowiec zboczowy! 🙂 Inaczej niż w przypadku widzianych przeze mnie przeróbek podobnego modelu Fox, powierzchni sterowych nie wycinałem z obrysu modelu, a przygotowałem je z deseczki balsowej i przykleiłem za pomocą taśmy klejącej. Dzięki temu powiększyłem powierzchnię nośną. Moją wycinarką (patrz dział PORADY) wyciąłem wnętrze kabiny, w której znajduje się wyjątkowo dużo miejsca. Zastosowałem serwo 4,3g do napędu lotek i 3,7g do napędu steru wysokości. Serwa umieściłem w otworze wyciętym nad centralną częścią skrzydła, który zamknąłem osłonką z laminatu szklanego. Zasilanie to jedno ogniwo Li-Pol odzyskane ze starego, zniszczonego pakietu, zaś odbiornik to Feather Hiteca.
Szczerze powiedziawszy zastanawiałem się, czy modelik ten w ogóle będzie latał. To, jak latał w czasie oblotu bardzo mnie zaskoczyło! Na stoku przy wietrze około 4m/s świetnie utrzymywał się w powietrzu (czas ograniczony tylko pojemnością pakietu i warunkami atmosferycznymi), zaś jego lotność nieco kojarzy mi się z modelami nieporównywalnym cenowo i konstrukcyjnie – metrowymi szybowcami „fornirowymi”, takimi jak Colibri, czy Zuni. Przy tym Conus jest kraksoodporny – po uderzeniu w ziemię odbija się jak piłeczka bez żadnych uszkodzeń.

konus_001.jpg konus_002.jpg konus_003.jpg
konus_04.jpg konus_005.jpg