Posthumus

Choć daleki od religijności, to staram się – wyzbywszy uprzedzeń – czerpać także z księgi ludzkiej, lecz pisanej niewątpliwie przez tych, których słowa warte są poznania. Wszak poprzez dzieło, umieszczone w określonym momencie dziejów, można choć po części poznać i twórców i motywy nimi kierujące. Jest to jednak temat, który dla wielu z czytelników mógłby być zbyt szokującym, bym mógł go tu poruszyć. Celem moim nie jest gorszenie.
Napisano: „Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, myślałem jak dziecko, rozumowałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężczyzną, zaniechałem tego, co dziecięce. Teraz bowiem widzimy niejasno, jakby w zwierciadle, kiedyś ujrzymy twarzą w twarz. Teraz poznaję cząstkowo, ale kiedyś poznam tak, jak zostałem poznany. Teraz więc trwają wiara, nadzieja i miłość, te trzy. A z nich największa jest miłość.” Ongiś, zapomniawszy o sobie-dziecku myślałem, iż autor tych słów nawiązuje do dziecięcej naiwności, która z religią niewątpliwie już wówczas mi się kojarzyła. Dziś, gdy staję się ojcem – bo wbrew powszechnej opinii jest to proces, nie akt – zacytowane słowa odczytuję inaczej. W świecie mnie otaczającym zauważam pewną prawidłowość, polegającą na tym, iż to co dobre wywodzi się z prostoty i szczerości. Przy czym mam tu na myśli rodzaj tak dogłębnej prostoty, że w swej formie wyklucza wiele wartości nadanych nam poprzez wychowanie. Prostoty, która jest w dzieciach przed skażeniem ich tym co skomplikowane w swej formie i tak bardzo wpojone jako pewnik, że w wieku dorosłym nie podlega refleksji.
Dziecko poznawszy nowego kolegę o odmiennym kolorze skóry zareaguje ciekawością, a nie strachem, uprzedzeniem, czy wrogością. Dla dziecka nie istnieją granice, religie, flagi, prestiż, majątek, moda i inne wymysły dorosłych, które gmatwają to co proste i sprowadzają nieszczęścia.
Co w praktyce daje ta wiedza? Świat streszczony do jednego życia to czas zamknięty między urodzeniem, a śmiercią. Dar ten powinno się wykorzystać możliwie dobrze – to właśnie nazywam jakością życia. Ma ona niewiele wspólnego z potocznie pojętym komfortem, jest to raczej komfort uczuciowy, moralny i poznawczy. Świat zaś streszczony do ram cywilizacji jest dla mnie wiedzą o tym, iż dana jest nam planeta, na której przy odrobinie dobrej woli jej mieszkańców wystarczy miejsca i zasobów dla wszystkich. Wszystko co ponad tym to podziały, zachłanność i egoizm grup i jednostek, zapoczątkowane tysiące lat temu.
Refleksje te nasunęły mi się, gdy mój synek wymieniał zgromadzonych począwszy od siebie. Nie ma to nic wspólnego z brakiem szacunku dla innych, czy zarozumiałością. Jest to naturalne i oczywiste dla dzieci. Wszak siebie mają najbliżej i przebywają z sobą stale. Z czasem jednak dorośli zaburzają ich poczucie własnej wartości i oduczają szacunku do siebie samych. Ale to już zupełnie inna opowieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.