Maciej

Czasami, bardzo rzadko, pojawia się ktoś z klasą. O takich ludziach mówię, iż nie da się ich nie lubić. I rzeczywiście, we wszystkich wywołują pozytywne skojarzenia. To, co mnie w nich zadziwia, to to, że wiedzą. Wiedzą jak zachować się w różnych sytuacjach, wiedzą jak pogodzić zwaśnionych… wiedzą bardzo dużo rzeczy, niedostępnych zwykłym śmiertelnikom. Maciej wiedział też, gdzie podłożyć deseczkę balsową, by poleciał model. Po prostu wiedział. Brał do ręki aparaturę, polatał chwilę i mówił mi, że mam zrobić to, czy tamto. I rzeczywiście coś, co tylko unosiło się w powietrzu, nagle nabierało duszy. Widać miał jej w sobie tak wiele, że obdarowywał świat dookoła.
Gdy Go słuchałem, gdy patrzyłem jak lata, gdy oglądałem filmy z jego wyczynów rowerowych wiedziałem, że mam do czynienia z wolnym człowiekiem. I tak jak żył tak zginął – śmiercią wolnego człowieka. Przy stoku na którym wspólnie lataliśmy nadal są w ziemi dziury, w których miał nadzieję odnaleźć swoje ulubione, zagubione  zwierzątko.  Ten młody człowiek, zbyt młody by umierać, zostawił też dziury w sercach wielu ludzi, którzy mieli szczęście Go poznać.