Jedenaste – nie kłam

Już w dzieciństwie jako wyznacznik zachowania podsuwa się nam kodeks moralny, religijny kodeks moralny. Niemal zawsze przyjmowany jest z respektem i bardzo często zamiatany w najdalszy kąt głowy. Wszak jako nieidealni grzeszymy i świadomość istnienia idealnej formy dziesięciu przykazań wywołuje w nas wyrzuty sumienia. Czy jednak na pewno idealny? Czy można uznać go, jak chcieliby niektórzy, za uniwersalny sposób regulacji stosunków międzyludzkich? Przypomnijmy sobie zasady, według których kazano nam żyć:
1.     Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
2.    Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
3.    Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
4.    Czcij ojca swego i matkę swoją.
5.    Nie zabijaj.
6.    Nie cudzołóż.
7.    Nie kradnij.
8.    Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
9.    Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10.    Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.
Trzy pierwsze przykazania mają charakter ściśle religijny, zatem w świecie pełnym innowierców i ateistów nie mają zastosowania. Pozostaje zatem siedem przykazań, które miałyby kształtować moralność chrześcijańskiej europy. Należy czcić rodziców, nie wolno zabijać, nie wolno sypiać z sąsiadką, nie wolno kraść, nie wolno oczerniać sąsiada, nie wolno sypiać z sąsiadką gdy jest zamężna i nie wolno zazdrościć jej mężowi nowego samochodu, względnie osła, czy sługi. Zaraz, zaraz… Nie brakuje Wam czegoś? A kłamać wolno? Hmmm…