Sanrenmu ZB4-T21 pół roku później

Gdy pół roku temu przedstawiłem moje EDC na forum „zombiaków”, a w nim nóż ratowniczy ZB4-T21 firmy Sanrenmu, rozgorzała dyskusja pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami wyrobów tego chińskiego producenta. Minęło pół roku użytkowania noża, czas zatem na małe podsumowanie. Najlepszym recenzentem jest intensywne użytkowanie w jednostce czasu – w tym przypadku niemal codzienne w ciągu pół roku.
Nóż wykorzystywany jest zarówno w zagrodzie, domu, do garnituru, jak i w pracy. Głównie tnie gumowe węże, nacina drewniane listwy, „obiera” izolacje kabli, zdziera stare uszczelki, zeskrobuje farbę z rur, nakłada kleje, odkręca niewielkie wkręty, przygotowuje posiłki, tnie młode gałęzie i pędy, linki i liny, kopie niewielkie dołki w ziemi, otwiera butelki i konserwy, otwiera kartony… Krótko mówiąc nie ma u mnie życia łatwego. Noszony zaś jest w kieszeni z kluczami i latarką. Jako, że jestem hydraulikiem nieraz pracował w wodzie. Mimo to rękojeść nie ma żadnych uszkodzeń. Nawet farba na ostrzu jest w całkiem dobrym stanie. Nie ma też luzów, mimo, iż nie był rozkręcany do czyszczenia. Śruby nie były dokręcane. Zatem można śmiało stwierdzić, iż jest to wyrób trwały. Przez cały okres użytkowania nigdy nie zawiodła blokada ostrza, a ukształtowanie rękojeści i jej faktura sprawiają, iż nóż bardzo dobrze i pewnie leży w dłoni. System otwierania jest także bardzo wygodny. Zastosowany profil głowni bardzo dobrze sprawdził się w tak szerokim spektrum działania. Uważam, że jest to scyzoryk wygodny i bezpieczny. Jedyną wadą jest konieczność dość częstego ostrzenia mojego Sanrenmu, jednak dzięki ostrzałce prętowej nie zabiera to dużo czasu i energii.
W mojej subiektywnej ocenie nie jest to dobry nóż w rozsądnej cenie – jest to po prostu dobry nóż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.