Euros

Tworząc obiekt latający dążymy do spełnienia przyjętych założeń. Konstruując, a później budując, model o nazwie Euros (nie mylić z Erosem 😉 chciałem zbudować możliwie wytrzymały płatowiec służący jako transportowiec- w wersji z napędem z przekładnią, a po przetrymowaniu i zmianie napędu na bezpośredni, jako szybki model do latania w wietrzne dni i wykonywania prostej akrobacji. Cel ten osiągnąłem, czy raczej starałem się osiągnąć, kosztem estetyki oraz podwyższonej wagi. Podstawą konstrukcji jest depronowe skrzydło wzorowane na płacie modelu Motylek pana Jarka Hajduka. Do niego dobudowany jest kadłub wykonany jako szkielet z listewek sosnowych i balsowych 5x5mm wypełnionych depronowymi ściankami (pruski mur), tworzącymi sztywną i odporną na uderzenia strukturę. Wygodny dostęp do wnętrza kadłuba zapewnia duży otwór zamykany depronową płytką. Model ten to prawdziwy koń pociągowy. Dokonywał zrzutów spadochroniarzy, petard, cukierków. Dźwigał maskotkę, wykonywał fotki i filmy w powietrza, a także latał po zmierzchu wyposażony w oświetlenie diodowe.

Dane techniczne:

  • Rozpiętość ? 985mm
  • Długość ? 800mm
  • Cięciwa ? 195mm
  • Powierzchnia ? 19,2dm2 (skrzydło)
  • Waga ? około520gram (wersja z przekładnią)
  • Obciążenie powierzchni ? 27g/dm2 (z pominięciem statecznika poziomego)
  • Napęd: obecnie silnik 480 + przekładnia 3,5:1+ śmigło 9×6 APC + pakiet Li-Pol 1200
0.jpg 1.jpg 2.jpg
3.jpg 4.jpg 5.jpg
6.jpg 7.jpg start.jpg
swiatla.jpg swiatla1.jpg chlodzenie1.jpg
silnik.jpg skrzynia.jpg skrzynia2.jpg

Oblot Eurosa

W długie zimowe wieczory, zamiast jak prawdziwy mężczyzna, sączyć piwo przed pudełkiem ogłupiacza, budowałem modele. Dzięki temu, mimo katastrof, nie mam przerw w lataniu. Jednym ze zbudowanych wtedy modeli jest Euros. Nie miał ów model dotąd szczęścia ? o ile mój motoszybowczyk Multi można porównać do delikatnej, nastoletniej intelektualistki, Zefira do wystrzałowej bywalczyni dyskotek, o tyle ten model kojarzyć się może tylko z gruboskórną chłopką z początku wieku poprzedniego. Nic zatem dziwnego, że czekał na oblatanie, zawieszony pod sufitem, ponad pół roku. Pomyślałem, że jego toporną powierzchowność ukryć mogą jedynie przestworza lub katastrofa lotnicza (po której to model zapewne w ogóle by nie wyglądał) i szczerze mówiąc, bardziej liczyłem się z tą drugą ewentualnością. Pojechaliśmy zatem z kolegą Krecikiem na miejsce kaźni (czytaj: łąkę), sprawdziłem działanie aparatury i… ?blady strach padł na wioskę Wikingów? – Krecik, chociaż modelarz, nie wyrzucił modelu – nadając mu tym prędkość początkową – tylko zwolnił uścisk dłoni. Spodziewając się twardego upadku na ziemię odruchowo zaciągnąłem drążek wysokości do siebie, co oczywiście było złym pomysłem. Model jednak, zamiast przeciągnąć i zwalić się na skrzydło, pognał niemal pionowo do góry, bardzo szybko osiągając sporą wysokość. Srokom z pobliskiego drzewa ogony opadły z zachwytu. Zrobiłem kilka kółek nad głową, by wytrymować model. Nie było to jednak konieczne, gdyż model, mimo silnego wiatru, zachowywał się prawidłowo. W locie silnikowym jest niezwykle posłuszny, bardzo zwrotny i nie traci wysokości w ciasnych zakrętach. Dobrany napęd ? MIG 400 + przekładnia 4:1 + śmigło 12×6 sprawia, że Euros jest bardzo silny (duży ciąg), ale niezwykle powolny. Operując obrotami silnika bardzo łatwo robić zawisy pod wiatr, czy też lądować ?na Hariera?. W locie szybowym daje o sobie znać małe wydłużenie skrzydeł i duże obciążenie powierzchni, krótko mówiąc model nie spada. Dziś spróbuję polatać na śmigle mniejszej średnicy, a większym skoku.
Myślę, że dzięki swojej pancernej budowie i dużej sile model ten będzie odpowiedni do harców na niskiej wysokości, zwłaszcza, gdy dorobię mu lotki – nie będzie to łatwe zadanie. jakby go tu jeszcze wykorzystać?

Z klubu Latanie Na Luzie rok 2004