Majówka 2010 – oblot Lazy Bee

IMG_1488.jpg

„Ta… Ta… W tak pięknych okolicznościach przyrody… I niepowtarzalnej…” A zaiste okoliczności pięknymi były. Na umówioną majówkę modelarską przyjechałem jako pierwszy. Miała się ona odbyć tuż obok dobrze mi znanego lądowiska paralotniowego. Poszedłem opisaną przez kolegów drogą w gęsty las, który nagle się przerzedził, tak, iż korony sosen tworzyły jakby sklepienie kościoła gotyckiego, wspartego na solidnych kolumnach pni. Spośród nich przedzierała oślepiająca jasność. Wyszedłszy z zielonej świątyni ujrzałem widok iście górski – stałem na skraju wysokiego stoku, z rzadka porośniętego drzewami, u podnóża którego rozciągała się bajkowa kraina przypominająca planszę szachów stworzoną przez szalonego impresjonistę, gdzie pola zadziwiają przeróżnymi kształtami i kolorami. Doprawdy, nie sądziłem, iż po przejściu kilku kroków w nieznane znajdę się w tak niezwykłym miejscu.
Po przyjeździe innych uczestników spotkania rozpoczęliśmy loty „na żagielku, wykorzystując prądy wstępujące wiatru wiejącego z doliny. Nie byliśmy osamotnieni w tej technice. Wysoko nad naszymi głowami kołowały bociany i drapieżniki, których nazwać nie potrafię. Być może przybyły w nadziei udanych łowów, gdyż na stromym pastwisku pojawiły się przepiękne owce wrzosówki oraz kozy. Pasły się one pod bacznym okiem pasterza i psa pasterskiego. No może tego drugiego mniej, gdyż był on niezwykle zajęty zabawą z nami. Po wyczerpaniu ruchliwości elektronów w moim motoszybowcu postanowiłem oblatać Lazy Bee. Okazało się, że to maleństwo lata tak samo jak wygląda – zabawnie. Chwiał się i podskakiwał na wietrze i zadziwiająco dobrze szybował. Pętle wykonywał niczym sportowiec ćwiczący na drążku. Idealny do rekreacyjnych lotów w letnie, bezwietrzne wieczory.

lazylot1.jpg lazylot6.jpg lazylot2.jpg
lazylot4.jpg lazylot5_1.jpg lazylot3.jpg

Lazy Bee

Przeglądając swoje zasoby modelarskie natrafiłem na silniczek, który ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Po narodzinach mojego synka Jędrusia w 2006 roku pochwaliłem się moim szczęściem internetowej społeczności z klubu Latanie Na Luzie. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu jeden z klubowiczów napisał do mnie, że ma dla mojego synka własnoręcznie zrobiony na tę okazję prezent. Niebawem nadeszła paczka z małym silniczkiem bezszczotkowym o nazwie Ądruś. Darczyńcą był Tomek Kręźlewicz, wspaniały modelarz, który w czasie nielicznych kontaktów na zlotach dał się poznać jako życzliwy, wesoły człowiek, typowa dusza towarzystwa. Niestety, kilka miesięcy później Tomek zmarł w czasie jednego z modelarskich zlotów. Pomyślałem, że taka pamiątka nie może leżeć w kuferku. Postanowiłem zrobić model odpowiedni dla tej małej bestyjki. Wtedy przypomniałem sobie o zabawnym latadełku o nazwie Lazy Bee. Zdobyłem plany, troszkę je zmodyfikowałem i zabrałem się za budowę, z której fotorelację Wam przedstawię:

adrus.jpg 1.jpg 2.jpg
3.jpg 4.jpg 5.jpg
6.jpg 7.jpg 8.jpg
9.jpg 10.jpg 11.jpg
12.jpg 13.jpg 14.jpg
15.jpg 16.jpg 17.jpg
18.jpg 19.jpg 20.jpg
21.jpg 22.jpg 23.jpg