Obietnica przedwyborcza

Od przepychu głowa nie boli. Znali to powiedzenie już założyciele grodu naszego. Siadł zatem von Salza z Balkiem przy miodzie pitnym (oczywiście bezalkoholowym) i knuć zaczęli… Co by tu zrobić, by stolicy nowego państwa splendoru dodać? Czym przyćmić inne centra władzy? Może smoka jakiego sprowadzić z krain dalekich? Tylko czy większa bestia się znajdzie niż ta w grocie wawelskiej? A może… Skoro Wieczne Miasto na siedmiu wzgórzach się znajduje, to Culm więcej ich mieć musi.
Wieki minęły całe od tych zdarzeń, świat zmienił się niezwykle, lecz jak mniemam rachuby zasady wciąż te same panują.  Życia pół spędziłem zatem na sekretu rozwikłanie, gdzie owe pagórki się znajdują – obok siebie, czy jeden na drugim może? I choć hadrony w głowie mi wrą, niczym kasza w garze, to nijak ich doliczyć się nie mogę.
Lecz nie tylko ja w zadumie uliczki naszego miasta przemierzam jako duch jaki. Mieszczanie po głowach się drapią i debatują na forum publicznym w internetyi, czy przepychem podobnym nie jest straży miejskiej utrzymanie, która jakoby miast ludności pomagać, staruszki przez ulicę wieść, pouczać i paluszkiem grozić w potrzebie – nęka ją i ciemięży. Ponoć haracz na wzór włoski zbierają od biedaków, którzy swych powozów w zaspach śnieżnych stawiać nie chcą. A śnieg przecież dobrem miejskim jest, skoro włodarze pozbyć się go nie chcą.
Znalazłem jednak sposób, by pogodzić ludność ze strażnikami, a miastu uroku dodać. Gdy na tronie miejskim siądę, zarządzenie wydam, by na wzór Gwardii Szwajcarskiej (co przy boku samego Papieża stoi) ubrać naszych dzielnych chłopców. Z tą różnicą, iż mundury ich różowymi będą, a miast halabard serduszka na trzonkach otrzymają – wszak miastem zakochanych Chełmno się zowie. Tak przyozdobieni warty honorowe pełnić będą przy każdym do miasta wjeździe, ku tubylców i przyjezdnych uciesze.  🙂

Chełmno moim okiem

Choć marzę o podróżach na drugi koniec świata, choć dusi mnie przestrzeń ograniczona do znanych na pamięć miejsc, to kocham moje miasto. Dlaczego? Nie pachnie świeżą farbą, nie pławi się w bogactwie, nie daje wielu życiowych okazji, ale niczym kobieta ma swój styl, magię roztaczającą się wokół i ten specyficzny klimat wywołujący drżenie duszy.

wieza8.jpg
stareznowym.jpg fara1.jpg fara_lampa.jpg
fara.jpg um1.jpg ratusz.jpg
zach3.jpg zach2.jpg kam1.jpg
Obraz_009.jpg

Bramka

Gdy oprowadzam znajomych po Chełmnie, to Brama Grudziądzka jest pierwszym zabytkiem przez nich dostrzeganym. Godne wejście do wspaniałego miasta. „Czerwona” fotka to zdjęcie wykonane przez witraż wychodzący na ul. Grudziądzką.

bramkaranna.jpg bramka2_1.jpg bramka.jpg
bramka2.jpg bramka3.jpg bramka6.jpg
bramka9.jpg bramka1.jpg bramka4.jpg
bramka5.jpg bramka7.jpg bramka8.jpg

Noc

Chełmno – piękne także nocą.

noc6.jpg noc5.jpg noc4.jpg
noc1.jpg noc2.jpg noc3.jpg

Wieża ciśnień

Nie każdemu dane jest podziwiać widoki z wieży ciśnień. Zapraszam.

wieza2.jpg wieza4.jpg wieza6.jpg
wieza3.jpg wieza5.jpg wieza7.jpg
wieza9.jpg wieza1.jpg wiezazew.jpg
korona.jpg

Okolice Chełmna także są piękne! Moim ulubionym miejscem jest jezioro Starogrodzkie.

1.jpg star1.jpg star3.jpg
star2.jpg star4.jpg star5.jpg
zima2.jpg zima3.jpg zima1.jpg
zima4.jpg star6.jpg star7.jpg
jez1.jpg jez2.jpg jez3.jpg

Idzie Pani Jesień

jesien1.jpg jesien2.jpg jesien4.jpg

Stoki w Kiełpiu i okolicach:

kielp.jpg

Góra Świętego Wawrzyńca

Niezwykłe to miejsce. Zwłaszcza o zachodzie słońca. Stojąc na tarasie widokowym można podziwiać olbrzymią przestrzeń z zielenią doliny Wisły oraz błękitami i czerwieniami nieba.

wawrzyn2.jpg wawrzyn1.jpg wawrzyn3.jpg
wawrzyn4.jpg wawrzyn5.jpg wawrzyn1_1.jpg

Planty
Jako mieszkańcy miasta nie dostrzegamy uroku terenów zielonych, tak licznych w Chełmnie. Dopiero goście swoim zachwytem uzmysławiają nam jakim bogactwem dysponujemy. Spokojność zieleni, gra świateł i cieni, śpiew ptaków, plusk fontanny… sielanka.

planty_009.jpg planty_006.jpg planty_002.jpg
planty2.jpg planty3.jpg planty1.jpg
foto_087.jpg foto_123.jpg foto_129.jpg
foto_133.jpg park2.jpg park1.jpg

Osada rycerska
W dawnych czasach w tym miejscu były ogrody, dziś to miejsce jest wspomnieniem dawnych czasów.

osada1.jpg osada2.jpg osada3.jpg
osada4.jpg osada5.jpg osada6.jpg

Cmentarz nocą

Stary cmentarz jest niezwykły – pełen starych grobowców, uroczych i mrocznych zarazem miejsc położonych na kilku tarasach niczym starożytny ogród.

cm3.jpg cm2.jpg cm4.jpg
cm1.jpg cm5.jpg cm6.jpg

Jesienna nostalgia w dwu odsłonach

Jako nastolatek bardzo interesowałem się historią, zwłaszcza mojego miasta. Nie pociągały mnie daty, ważne wydarzenia polityczne, a codzienność sprzed wieków. Spacerując ulicami czułem niemal obecność dawnych mieszkańców. Każdy dotknięty zabytek był jak magiczny przedmiot, świadectwo istnienia tych, którzy odeszli. W moim ukochanym Chełmnie wrażliwość odbiorcy pozwala na łatwe odczuwanie współistnienia teraźniejszości i światów już minionych. Oglądając zdjęcia sprzed wieku rozpoznajemy nie tylko architekturę, ale także detale życia codziennego ? płoty, szyldy, bramy i kute klamki. Szczególnie ciekawe wydają mi się ślady niemieckich mieszkańców miasta, gdyż dotyczą nie tylko innych czasów, ale także innej kultury. Aby dotknąć czasów zamierzchłych wystarczyło udać się do Góry Św. Wawrzyńca ? pierwszej lokalizacji miasta ? by na polu odnaleźć łupki glinianych naczyń, fragmenty wisiorów, czy kościanych grzebieni.
Dziś podobną fascynację wywołują u mnie losy poszczególnych ludzi. Każdy człowiek ma swoją opowieść wartą wysłuchania. Każdy człowiek (niezależnie od pozycji i majątku), to szereg zdarzeń, emocji, uczuć: miłości, nienawiści, wierności, zdrady, sukcesów, porażek, zwycięstw i przegranych. Patrząc w oczy przechodniom zastanawiam się, jaka historia kryje się za nimi.

Jadąc rano do pracy przez most na Wiśle poprzez poranną mgłę dostrzegłem piaszczyste wysepki oblężone przez ptaki. Zastanowiło mnie dlaczego nocują w tak chłodnym i wilgotnym miejscu, podczas gdy na suchym lądzie jest dużo przyjemniej. Po chwili przyszło olśnienie – czują się bezpiecznie tam, gdzie nie podejdzie żaden drapieżnik – kot, pies, czy lis. Podobnie bywa z ludźmi. Tylko, że oni nie mają skrzydeł, by rankiem odfruwać z wyspy.

Smok

Nasz Kędziorek nabrał wyrazu. Prawda, że śliczny? Mój synek miał swój udział w ubarwianiu ogona, gdyż malujący go studenci skorzystali z pomocy dzieci.
Przy okazji zstąpiła na ziemię refleksja. Każdy posiada fasadę na użytek świata, podczas gdy wewnątrz jest to, co niedostrzegalne gołym okiem. Warto czasami o tym pomyśleć, spróbować dostrzec ciepło drewna pod farbą. Nieprawdaż?

hh_014.jpg

Odpust

Mimo, iż idea tego katolickiego święta jest mi obca, to przywołuje ono miłe wspomnienia z dzieciństwa. Tandetne, ale kolorowe zabawki były tak inne od socjalistycznej szarości. Niezapomniany zapach i smak waty cukrowej od starego Siekierskiego. I cendytkowe manewry wojenne na podwórku. Pewnie jeszcze z tamtych czasów wywodzi się moja słabość do czarnego prochu. 🙂 Ten jeden dzień w roku nad empeczwórkami, grami komputerowymi i elektrycznymi hulajnogami przewagę mają stragany i odpustowe obwarzanki. Wszystko wraca do normy – dzieci są dziećmi, tyle, że niektóre nieco wyrosły. W tym roku dostałem Trabanta rysoraka. 🙂

odpust.jpg

Miniaturowy park zamków krzyżackich

Słyszeliście powiedzenie, że słowo „projekt” oznacza chybiony pomysł? Miejmy nadzieję, że budowa miniatur zamków krzyżackich, zlecona przez Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony i Promocji Dziedzictwa Kulturowego Ziemi Chełmińskiej „Sclavinia”, nie jest tym przysłowiowym projektem. Sama idea utworzenia takowego miejsca, jak i dwie już istniejące „budowle” bardzo mi się podobają. Moje obawy budzi ich umiejscowienie – rozciągnięty szlak między Jeziorem Starogrodzkim i Kałdusem. Zatem będzie to kilka mini parków. Istniejące obiekty otoczone są wysokim płotem, który z racji obejmowania małego terenu niesamowicie psuje efekt. Czyż nie lepiej byłoby utworzyć duży park w jednym miejscu? Płot chroniący zamki otaczałby siłą rzeczy sporą powierzchnię, przez co nie rzucałby się tak w oczy. Zapewne łatwiejsze byłoby też utrzymanie takiego parku i jego ochrona przed wandalami. Niemniej cieszą mnie nowe atrakcje w naszym mieście, w tym nowa fontanna, ławka zakochanych, serca nad główną ulicą i ulubieniec dzieci – drewniany smok w parku, nazwany przez jednego z internautów Kędziorkiem. 🙂

zamek2.jpg zamek1.jpg smok.jpg
planty1.jpg serca.jpg

Prowincja latem

Anonimowość… Mimo wielu wad prowincji, głównie tych natury ekonomicznej, zauważam wiele jej zalet. Dostrzegam je także tam, gdzie inni doszukują się tylko drobnomieszczańskiego jarzma – kontroli społecznej. Owszem, nie jestem anonimowy, zapewne nieraz byłem „brany na języki”. Z drugiej zaś strony na pachnącym truskawkami targowisku miejskim szczerze uradowana przekupka pyta się o synka, pracę… U licha, skąd ona wie, że mam synka i gdzie pracuję? 🙂 W dużym mieście co najwyżej ludzki automat przy kasie może rzucić przed siebie „Życzę miłego dnia”, przy czym oboje wiemy, że mój dzień jest jej obojętny, a udawana serdeczność to element jej pracy.
Zapach truskawek… Zapachy i kolory takich miasteczek jak Chełmno są bogate, soczyste. Mimo iż mieszkam na jednej z najruchliwszych ulic, to przed oknami zielenią sie drzewa, fruwają pszczoły i czuć zapach lata. Gdy wychodzę z samochodu w centrum dużego miasta, to otaczają mnie spaliny, a świat zdaje się być przyprószony kurzem. Deptaki metropolii kojarzą mi się z szarą rzeką zobojętniałych twarzy.
Ludzie… Oczywiście to ludzie zmieniają otoczenie, ale na ile otoczenie kształtuje ludzi?
Aktywność… Bliskość parków, jezior i lasów zachęca do spokojnego, czy wręcz biernego spędzania wolnego czasu, ewentualnie do uprawiania sportów w terenie. W powszechnej opinii większą aktywnością charakteryzują się mieszkańcy dużych miast. To oni mają do dyspozycji duże ośrodki kultury, zarówno tej plebejskiej, jak i bardziej wyszukanej. Dlaczego zatem w kinie czy filharmonii bywam częściej niż moi wielkomiejscy znajomi? 🙂 Chełmno położone jest między trzema dużymi miastami, do których dojazd zajmuje mniej niż godzinę. Łączy zalety prowincji i „wielkiego świata”.
Bezpieczeństwo… A gdy już dojadę do stolicy regionu zaczyna się rytuał – chowanie radia, blokowanie skrzyni biegów, zamykanie drzwi. Owszem i u nas zdarzają się kradzieże aut… o czym, jako o sensacji, donosi lokalna prasa. 🙂
Życzę miłego dnia 😉

Fontanna

Prologiem powstania przedmiotów jest potrzeba. W przypadku rzeczy pięknych potrzeba objawia się jako marzenie. Ktoś zamarzył, by ozdobić chełmiński park. Ktoś inny przelał swoją wizję na papier. Rzemieślnicy wykonali model, z niego powstała forma, a ta wypełniona roztopionym żeliwem zmaterializowała marzenie. Byłem świadkiem montażu naszej nowej fontanny. Mam nadzieję, że uchwyciłem w kadrze moment historyczny i żeliwna konstrukcja długie lata odpierać będzie ataki upałów, mrozów, deszczu, wiatru i najgorszego – ludzkiej głupoty.

fontanna1.jpg fontanna2.jpg fontanna3.jpg
fontanna4.jpg fontanna5.jpg fontanna51.jpg
fontanna6.jpg fontanna7.jpg gotowa.jpg

A propos głupoty – mam przeczucie, że to nie ostatnia osoba siedząca w fontannie. No cóż, słowiańska nakrapiana fantazja.

glupota.jpg

Początki Chełmna

Na naturalnej scenie plantów miejskich, pod niebem gwieździstym, pośród przyrody wybuchającej zielonością odbyła się wczoraj inscenizacja przedstawiająca powstanie miasta. Białogłowy pląsały roztaczając wokół swój dziewiczy (? 😉 ) urok, mężni rycerze boje toczyli ku dobru ojczyzny i własnej chwale, a wszystkiemu z tchem zapartym przyglądała się widownia z mieszczan i gości złożona. Niezwykły spektakl o niezwykłym miejscu w miejscu niezwykłym. A kto nie był i nie widział niechaj żałuje.

ry1.jpg ry10.jpg ry11.jpg
ry12.jpg ry14.jpg ry2.jpg
ry3.jpg ry4.jpg ry5.jpg
ry6.jpg ry7.jpg ry9.jpg
rycerze.jpg ry8.jpg

Przednie to przedstawienie uświetnił pokaz odważnych młodych ludzi tańczących z ogniem i zionących niczym smoki:

ry13.jpg
Czytając Prawo Chełmińskie i teksty poświęcone temuż dokumentowi zaskoczony byłem korzystnymi warunkami stwarzanymi mieszkańcom miasta. Szkoda, że w pewnym momencie rozwój grodu zatrzymał się – czarna władza nie przysłużyła się Perle Północy. Z drugiej zaś strony takiemu obrotowi historii zawdzięczamy niezwykłe zagęszczenie obiektów zabytkowych (w tym 7 kościołów w obrębie starego miasta), atmosferę kameralności i brak rozległych szpetnych przedmieść, okalających szczelnie starówki Bydgoszczy, Gdańska, Torunia… i wielu innych znamienitych miast.

Ciekawym jakie jeszcze atrakcje czekają nas tego roku.

Pozdrawiam

PiotrP

Chełmno

Otoczony murem, przyprószony kurzem diament wciąż potrafi błyszczeć radując serca. To tu Romeo i Julia wtuleni w zaułek podwórka uciekają przed światem. To tu Lancelot poznał Ginewrę. W takich miejscach rodzą się marzenia tych wielkich i maluczkich. Jeśli miałbym swoje miejsce na ziemi, to właśnie byłoby nim Chełmno.

Dziś na miejskim rynku odbyła się inscenizacja bitwy pod Chocimiem

jed1.jpg jed2.jpg chelm2.jpg
chelm1.jpg chelm4.jpg chelm11.jpg
chelm3.jpg chelm5.jpg chelm6.jpg
chelm7.jpg chelm8.jpg chelm9.jpg
chelm10.jpg chelm12.jpg chelm14.jpg
chelm13.jpg chelm15.jpg chelm.jpg
chelm20.jpg jed3.jpg jed4.jpg

Niezwykłe to miejsce, gdzie po jednym rynku jeżdżą rycerze i tańczą Indianie:

india1.jpg india2.jpg