Świńska ta grypa

„Jeśli jest jakakolwiek nadzieja, musi spoczywać w prolach, bo tylko pośród nich, w tej kotłującej się, lekceważonej masie, stanowiącej 85% mieszkańców Oceanii, może zrodzić się siła zdolna obalić Partię.”
George Orwell „Rok 1984”

O Świńskiej grypie pisałem w listopadzie zeszłego roku AH1N1 Czas pokazał, że intuicja mnie nie zawiodła. Pandemia nie wybuchła, wybuch za to skandal związany z działaniami WHO i powiązaniami tej organizacji z koncernami medycznymi. Czuję przez skórę, że świnie, które wywołały tę grypę, pozostaną bezkarne. Jest jednak pozytywny aspekt związany z tą sprawą – niezwykle mała grupa osób zdecydowała się na szczepienie. Narody świata nie poddały się bezrefleksyjnie medialnej histerii i socjotechnikom. Może z ludzkością nie jest tak źle, jak mi się zdawało? Może nie staliśmy się jeszcze całkiem bezmyślnymi krowami na komercyjnej łące, ogłupianymi przez realisty show i celebrycki świat? Orwell ratunek dla świata widział w jego zwykłych obywatelach (czyt. nie elitach), dodając, że „Dopóki nie połączy ich świadomość, nigdy się nie zbuntują, dopóki się nie zbuntują, nie staną się świadomi.” Dziś wspaniałym źródłem świadomości jest Internet. Może to on ocali świat.
Czy świat potrzebuje ocalenia? Cóż, obawiam się, że coraz bardziej. Dzisiejsza Rzeczpospolita donosi, że budowany jest system, który ma scalić kilka baz danych o obywatelach, w tym PESEL, baza dowodów osobistych, aktów stanu cywilnego, ale także ewidencja pojazdów, ewidencję gruntów i dane z Ministerstwa Zdrowia. Jednym z elementów systemu mają być dowody z czipami. Zakładając, że ten i każdy kolejny rząd będą miały czyste intencje, system taki może usprawnić działanie machiny biurokratycznej. A jeśli nie? Jaki będzie kolejny krok? Co z naszą prywatnością?

Kradzież

Doniesiono, iż władze Iranu skonfiskowały nagrodę Nobla działaczce na rzecz praw człowieka Shirin Ebadi. Użycie sformułowania skonfiskowały nagrodę jest wielce niefortunne. Państwo zwyczajnie ukradło cenne insygnia ze skrytki bankowej. Nie mogło zaś skonfiskować, odebrać, czy anulować nagrody, której nie przyznały i która w istocie jest czymś więcej niż medalem, czy dyplomem. Wyróżnienie to jest jak widać cenne także w świecie muzułmańskim. W moich oczach wielce straciło ze swego prestiżu, odkąd obrońcą pokoju na świecie okazał się prezydent wiecznie wojującego i powiększającego swe wpływy mocarstwa.
Zdarzenie to powinno być przestrogą dla naszego noblisty Lecha Wałęsy. Wybory tuż, tuż. Notowania Platformy Obywatelskiej spadają. Nie wiadomo też w jakich armiach walczyli pradziadkowie Donalda Tuska. Istnieje zatem niebezpieczeństwo, iż władzę w kraju przejmą Pislamiści. Bardzo prawdopodobne, iż wieści z Iranu natchnęły Wielkich Małych Braci: Lesiu, to ty se weź medal, a ja se dyplom w domu powieszę, nad łóżeczkiem… albo nie, nad kuwetą.

AH1/N1

Jak bardzo jeden człowiek może być okrutny dla drugiego? Tak bardzo, jak ten mu na to pozwoli. Jak bardzo jedna grupa ludzi może być bezwzględna dla drugiej? Tak bardzo, jak wymaga tego zbiorowy interes. A nawet bardziej, gdyż rozmyta odpowiedzialność jest wylęgarnią socjopatów.
Nie jestem mikrobiologiem, a moją wiedzę medyczną można określić jako podstawową. Mimo to poważnie zastanawia mnie trwająca od miesięcy medialna histeria wokół tzw. świńskiej grypy. Co roku na ?zwykłe? grypy umierają tysiące ludzi. Tymczasem AH1/N1 pochłania ich nieporównywalnie mniej. Na przykład w kraju mamy dotąd jeden niepotwierdzony zgon, na (TYLKO) 237 zarejestrowanych przypadków zachorowań. Dane WHO na temat tej choroby są zawyżane, a pojedyncze przypadki zgonów rozdmuchiwane. Jej przebieg przez osoby chorujące określany jest jako stosunkowo łagodny. Problem umieralności, jak w przypadku każdej grypy, dotyczy krajów o niskim poziomie ochrony medycznej i terenów objętych ubóstwem ? w tym slumsów w USA. Dlaczego zatem tak bardzo straszy się nas tą chorobą? Może tajemnicą jest kryzys gospodarczy. Słowo klucz ? szczepionka.
Wokół szczepionki na nową grypę brzydko pachnie na odległość. Firmy farmaceutyczne nie biorą odpowiedzialności za własny, nie do końca przebadany produkt. Coraz częstsze są doniesienia o kłopotach zdrowotnych i zgonach po podaniu tego medykamentu. Sprzedawana jest bezpośrednio rządom, a nie hurtowniom i firmom farmaceutycznym (czyżby zrzucenie odpowiedzialności?). Elity polityczne we Francji i Niemczech otrzymały szczepionki o innym niż zwykli obywatele składzie. W wielu krajach personel medyczny odmawia zaszczepienia się? Optymizmem napawa to, że Pani minister Kopacz oraz jej zastępca Marek Twardowski wykazują się dużą dozą rozsądku. Życzę go, podobnie jak zdrowia, nam wszystkim.

Śmierć

Odbywałem praktyki w zawodzie pielęgniarza. Opiekowałem się dwojgiem pacjentów w izolatkach. Stan mężczyzny w średnim wieku dowodził, że ciało ludzkie nie ma szans w zderzeniu z pędzącym pociągiem. Próbowałem jak mogłem ulżyć w niedoli istocie gnijącej od odleżyn, pokurczonej, wyschniętej, popękanej. Uszkodzenie mózgu nie było dość obszerne, by mimo braku świadomości wyłączyć ból. Ofiara udanej reanimacji, której wspomnienie do dziś przywołuje uczucie współczucia. Inaczej było z miłą, starszą panią. Polubiliśmy się zaraz po zapoznaniu. Z wielkim zainteresowaniem słuchałem opowieści tej damy. Zapewne wielce to nieprofesjonalne, ale zajmowanie się nową przyjaciółką traktowałem w kategoriach przysługi oddawanej komuś bliskiemu, a nie pracy zawodowej. Tym gorzej znosiłem pogarszanie się jej stanu zdrowia. Przerzuty nowotworu do mózgu sprawiały, że z dnia na dzień, z godziny na godzinę traciłem kontakt z tą interesującą osobą. Oddalała się w jakiś dziwny, chaotyczny i hermetyczny świat, który objawiał mi się bełkotem i pozbawionym logiki zlepkiem zdań. Pewnego ranka idąc do pracy, ujrzałem w oknie jej sali fioletowe światło. Wiedziałem co to oznacza.
Osoby znające mnie bliżej wiedzą o moim silnym poczuciu przemijania i pędzie do przeżywania. Może bierze się to z tych zbyt częstych pożegnań i świadomości, że śmierć nie ma w sobie nic z filmowego patosu, a jest jedynie bezkresem samotności. Niezależnie od tego jak wiele osób znajduje się obok, umierający jest sam ze swoim konaniem, po którym nie ma już nic.

Celebryci

Pamiętam czasy, gdy ogólnie znanymi i szanowanymi osobami byli ludzie, którzy bądź wsławili się swoimi osiągnięciami, bądź też byli wpływowymi politykami. Nawet ci drudzy bywali autorytetami. Na pierwszych stronach gazet czytało się o znanych piosenkarzach, naukowcach, sportowcach, myślicielach… Dziś tekstu jakby mniej, za to dużo jest zdjęć ładnych twarzy, brzuchów, piersi?których ojcem jest informatyk, a matką Fotoszopka. Tabloidy zalewają czytelników masą ?niezbędnych? i jakże ?ciekawych? informacji. Zdawałoby się, iż czasopisma, w których szczytem intelektualnej wypowiedzi jest stwierdzenie – kto z kim sypia, nie są opiniotwórcze. Niestety, brukowce czytane są przez masy, które chłoną jak gąbka styl pozoranctwa, powierzchowności, kiczu i bezmyślności.
Doda zamiast Martyny Jakubowicz, Pazura zamiast Holoubka, Michał Witkowski zamiast Lema, Kurski zamiast Geremka, Wojewódzki zamiast Mana, Rydzyk zamiast?

Jak jesienne motyle

Stojąc na skraju wonnego lasu patrzę na wielką słoneczną dolinę, rozciągającą się pod moimi nogami. Drzewa swym szumem akompaniują błyskom tańczącym na tafli jeziora. Wśród nich, kołysząc się, płyną piękne i dumne łabędzie. Falowanie zdaje się spływać na okoliczne sady, które mienią się na wietrze wszystkimi kolorami jesieni. Liście fruną między gałęziami niczym wielobarwne rajskie motyle, w rytm złoto-czerwonej kołysanki. Za tym barwnym dywanem zielony wał wtula się we wstęgę szaro-niebieskiej rzeki. W oddali klocki domków świecą płomieniami ścian, jak gdyby chciały w ten sposób rozświetlić niebo. To zdaje się odbitym w krzywym zwierciadle jeziorem ze śnieżnobiałymi, puchowymi łabędziami.

Świat pełen jest symboli. Wystarczy nie mieć stajni Augiasza w głowie, by wiedzieć, że rzeczywistość, pomimo swej złożoności, jest o wiele prostsza niż by się zdawało. I lepsza. Niechęć dla owej prostolinijności jest zgubna. Na przykład pewien pokręcony człowiek z symbolu pomyślności stworzył znienawidzony znak nazistów.

Klimaty cz. 12 HANS ZIMMER – WATCH THE WORLD BURN

Siedemnastoletni chłopak ukrył się w chełmińskiej farze i po jej zamknięciu spalił zabytkowe baldachimy. Aby wydostać się na zewnątrz uszkodził ołtarz i rozbił witraż. Nie potrafi powiedzieć, dlaczego to zrobił.
Są ludzie, dla których chleb jest trucizną, gdy stają się jego ?zwykłymi zjadaczami?. Aby mieć dobre samopoczucie potrzebują stałego napływu silnych emocji, a ich pasją jest kolekcjonowanie doświadczeń. Mają marzenia i dążą do ich realizacji, żyją aktywnie, zajmują się sportem ? często ekstremalnym,  pierwsi rzucają się by ratować ofiary nieszczęśliwych wypadków, ale bywa też, że wdają się w burdy. Niczym Piotruś Pan nie chcą dorosnąć. I nie powinni, bo świat który kreują jest dużo ciekawszy, a ich dziecinność bywa bardzo dojrzała.
Są też ludzie, których skrzywione osobowości potrzebują równie skrzywionych podniet. Cieszą się, jak dzieci wyrywające muchom skrzydełka, gdy świat wokół nich płonie. Czasem są zwykłymi chuliganami niszczącymi zabytki. Groźniejsi jednak są ci, których podłość i okrucieństwo kryje się za fasadą uroku i dobrych manier Kapitana Haka. Dla własnego dobra nie mylmy ich z Piotrusiami.

Wróżka prawdę ci powie

Szczęście dopada ludzi w doprawdy niezwykłych okolicznościach i miejscach. Ja na przykład oddając się lekturze prasy toaletowej natrafiłem na reklamę, która ?całkowicie zmieni moje życie?. Otóż ?najsłynniejsza wróżka świata i medium? Maria Duval chce podarować mi – zwykłemu śmiertelnikowi (!) ? magiczny talizman, który ?przyniesie dobrobyt, szczęście i życiową moc?. Tak oto stanę się postrachem wszelakich loterii pieniężnych, modelki będą słaniać się na nogach przytłoczone moim wdziękiem, a gdy zapragnę przejść przez ulicę w niedozwolonym miejscu, to uśmiechnięty stróż prawa wstrzyma ruch nadjeżdżających aut. Muszę tylko pamiętać, by dokonać rytualnego przyjęcia tej skarbnicy szczęścia, a po 48 godzinach świat stanie się tak cudowny, że Adam i Ewa pękliby z zazdrości na widok mojego talizmanowego raju.
Nie jestem przesądny, ale czyż nie warto skorzystać z tej darmowej oferty? Wszak nie zaszkodzi wypełnić kupon z danymi? zaraz zaraz, co tu jest napisane drobnym druczkiem. Gdzie są okulary? ?Ja niżej podpisany niniejszym oświadczam, że wyrażam zgodę na wielokrotne przetwarzanie moich danych (?) oraz udostępnianie osobom trzecim?? Oto wielka tajemnica wiary? w magiczny talizman.
Gdybym był wróżką powiedziałbym Ci prawdę drogi czytelniku: sam jesteś sobie i talizmanem i fatum, zależnie od podejmowanych decyzji.

Bitwa Warszawska

Hordy najemników kipiały nienawiścią do obrońców. Bez znaczenia było, że to ich krajanie. Wszak nieprędko nadarzy się okazja, by urządzić sobie wojenkę, na której pokazać można wyższość swych w pocie i chemii ukutych mięśni nad ludem. Nic tak nie poprawia samopoczucia, jak w mordę dać, choćby i słabszemu. A by z czystym sumieniem w mordę dawać, trza nienawidzić. Nienawidzili zatem? dla zasady.
Obrońcy zaś, widząc te bestie kły szczerzące, swe kramy w fortecę zamienili. I w nich już krew kipieć zaczęła, wszak o byt własny walczyć mieli i sprawiedliwość ? jak im namiestnik dotychczasowy owych włości mawiał.
Wysłannik Zardzewiałej Damy (przydomek ów stąd się wywodzi, że zdawać by się mogła Żelaznej Damy uczennicą, gdyby nie głos skowyczący, jak z machiny piekielnej, rdzą pokrytej) znak dał bandzie opłaconej. Woje ci, choć przybyli tu ponoć wartę trzymać i terenu pilnować, w pełnym rynsztunku u bram stanęli, w tarcze i pały zbrojni – ot zapobiegliwość wielka w narodzie. Szturm przypuściwszy zdziwienia wielkiego doznali, bo kupiec, choć szkolony nie był i sztuki wojennej nie ćwiczył, to w codziennym trudzie i znoju charakter wyrobił, jak kowal stal hartowaną. Trwały tedy potyczki w obłokach gazu, krew i przekleństwa płynęły potokami, a diabeł ręce zacierał, bo dzień w którym Polak się hańbi dobrym jest dniem dla niego. Wysłannik Zardzewiałej Damy widząc, iż lud tanio skóry nie odda posiłki wezwał, wojska królewskie wzywając. Te przybywszy porządek siłą zaprowadzić musiały? tam, gdzie słowa mocy nie miały.

Przyglądając się relacjom telewizyjnym z eksmisji kupców z Kupieckiego Domu Towarowego w Warszawie starałem się dostrzec drugie dno ? to, co jest prawdziwą przyczyną owych zajść, a czego jako motłoch telewizyjny widzieć nie mamy. Ale jak poznać mechanizm bomby, gdy już tylko zgliszcza pozostały? Sposób jest prosty ? gdy nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Z jednej strony mamy zatem władze miasta mówiące o poszanowaniu prawa, z drugiej zaś kupców mówiących o sprawiedliwości? Niezupełnie. Mnie inny obraz wyłania się zza chmury gazu łzawiącego – góra złota w postaci terenu inwestycyjnego w centrum stolicy oraz tych, którzy do tej pory zarabiali na niej pieniądze i chcieliby taki stan utrzymać oraz tych, którzy chcą zarabiać na niej pieniądze. Kupcy zaś są pośrodku. Z jednej strony ktoś gra na ich uzasadnionym strachu o własny byt. Z drugiej strony zadufane władze mówią do wyborców w sposób urzędniczy, z pozycji silniejszego, co zaprzecza dialogowi. A przoduje temu pani prezydent miasta, mówiąca o pomocy dla posłusznych i pozostawieniu samym sobie zbuntowanych ? nieposłuszni będą ukarani? jak za dawnych czasów. Zaś propozycje nowych lokalizacji targowisk zwyczajnie mnie rozbawiły. Jedną z nich jest podwarszawski Nadarzyn. Cóż, może zamiast hali w centrum miasta przenieś kupców do Wólki Małej Z Małych Najmniejszej?
Niepokoi mnie, że demokratyczna (?) władza w imię dobra ogółu nie szanuje własności jednostki (skąd my to znamy, czy aby nie z czasów słusznie minionych?), zachowując się jak król despotyczny: ?Dom swój – w rodzinie twej od dziada pradziada – opuścisz, bo tu drogę budować MY będę. Damy Ci sto dukatów, a jeśli nie przyjmiesz, bo jakoby to za mało, to siłą cię przegonimy.?
Od niedawna rodzina moja stała się kupiecką. W planach na lata następne przewiduje się przeniesienie targu miejskiego. Jeśli władze Chełmna wykażą się podobną arogancją i lekkomyślnością, jak stołeczne, to i mnie przyjdzie do boju stanąć. Nie dla wygranej, bo ta jest niemożliwa. Dla zasady.

Umarli głosu nie mają

Zostałem wychowany w duchu szacunku dla śmierci i umarłych. Być może dlatego tak zniesmacza mnie masa wulgarnych, rasistowskich i zwyczajnie chamskich wypowiedzi na temat Michaela Jacksona. Tematem przewodnim owych wywodów jest biadolenie na szum medialny wywołany tą śmiercią, podczas, gdy każdego dnia ginie tysiące innych ludzi. Cóż, po pierwsze nie ma przymusu otwierania danego niusa na portalach internetowych, po drugie? Tak, codziennie giną ludzie, dlaczego zatem „trąbi się” o śmierci Jacksona? Bo był znanym muzykiem. I tyle, zdawałoby się. Ale w jego przypadku to coś więcej – miliony osób jego muzyka, czyli i on, dała chwile przyjemności, wzruszeń, marzeń. To jego wielkość.
Co do jego życia prywatnego… Nie nasza sprawa. Zresztą, wiemy tyle, ile przekazały media. Czyli tyle, ile wiedzieć mieliśmy. Może miał skrzywienie erotyczne? A może nie, może rzeczywiście jacyś rodzice chcieli zarobić na nim kasę. Nie wiem. Wnikliwie badał to wymiar sprawiedliwości i… tyle.
Wybielał się, dziwacznie się ubierał, przyjaźnił z szympansem? tak, był inny. Podobnie jak ja: ?Stary facet bawi się samolocikami?. Dla mnie był po prostu marzycielem.
Oceniajmy czyny, a nie ludzi i? ciszej nad tym grobem.